Jeden na jeden – Rafał Derewicz

Kolejnym bohaterem naszego „jeden na jeden” jest zawodnik Korsarzy Trójmiasto, Rafał Derewicz. Założyciel klubu, wieloletni prezes oraz były trener ekipy z Pomorza. Obecnie skupia się tylko na graniu, ale za to spotkać go można w stroju z orzełkiem na piersi.

Jak z naszymi pytaniami poradził sobie Rafał? Sprawdźcie poniżej!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Nie pamiętam już jak i kiedy trafiłem na Lacrosse w Internecie. Pamiętam, że odkąd zobaczyłem pierwsze filmiki to zawsze chciałem tego spróbować. Mało osób wie, że mój pierwszy kontakt z PFL i klubami z Poznania i Wrocławia miał miejsce już na początku 2011 roku. Wtedy jednak nie miałem przekonania, że chciałbym założyć drużynę sam. Jakoś nie czułem, że miałbym rozpocząć taki projekt w Trójmieście, bez jakiegokolwiek doświadczenia w tym sporcie. Dziś bardzo żałuje tej decyzji. Uciekły mi dobre 2 lata „kariery”, co dla gościa po trzydziestce ma duże znaczenie (śmiech). Sytuacja nabrała tempa, gdy pod koniec 2012 roku napisał do mnie Marcin Majewski (były zawodnik Kosynierów Wrocław), że będzie studiował w Gdańsku. Marcin miał już jakieś pojęcie o Lacrossie i załatwił pierwszy sprzęt od kolegów z Wrocławia. Był to czas, gdy ja szukałem nowej pasji sportowej. Zebraliśmy kilku znajomych, jakoś próbowaliśmy uczyć się tego dziwnego sportu. Prawdziwa przygoda z Lacrossem zaczęła się, gdy w kwietniu 2013 do Gdańska przyjechali Kosynierzy Wrocław, by poprowadzić weekendowe warsztaty. Wtedy poczułem, że to jest coś dla mnie i zrobiliśmy wszystko, by po kilku miesiącach wystartować w lidze.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
Te momenty w których wiesz, że skoro boli to jeszcze żyjesz. Uwielbiam pomeczowy ból mięśni od wysiłku i uderzeń przeciwnika. Dla mnie ten sport jest kompletny, wymagający pod względem szybkości, techniki i finezji z jednoczesnym jasnym przyzwoleniem na bezpardonowe „przeszkadzanie” przeciwnikom – lubię to!

3) Największe marzenie związane z lacrossem?
Wciąż żyje snem o Reprezentacji Polski i zbliżających się Mistrzostwach Europy. Jestem dumny, że od ponad roku trwa moja przygoda związana ze zgrupowaniami kadry. Mimo wielu przeciwności wciąż tam jestem. :)
Z bardziej przyziemnych spraw chciałbym, by mój klub zyskał wreszcie stabilizację pod względem kadry, treningów i możliwości meczowych.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
Jest taka grupa zawodników w Korsarzach, z którymi gram od początku klubu. Pamiętają złe i dobre czasy…ufam im.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?
Moje nazwisko wyczytane po Try-outach do kadry Polski.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Najtrudniejsze mecze to wcale nie są te z najsilniejszymi drużynami, gdzie przegrywasz różnicą 20 bramek. Najtrudniejsze mecze to te, gdy nie dowozisz zwycięstwa, które było twoje 10 sekund przed końcowym gwizdkiem (Ravens Łódź) albo te gdzie walczysz o każdy metr boiska, wypluwasz płuca, a wynik końcowy to piłkarskie 3:1 ( AZS Legion). Te mecze i te porażki wspominam najciężej.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Luis Drijvens, pomocnik z Belgium Beasts – gość podczas dodga włączał jakiś tryb teleportu :)

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Nigdy nie próbowałem boxa to się wypowiem… że nie wiem.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?
Teraz wszystko jest ok.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?
Epicki wyjazd na Silesia Cup 2015 #paseratti #pszczelarzbogacz

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by facebook.com