Grow the game czy Grow the money?

Spotykając dziewczyny z żeńskiej reprezentacji Polski w lacrosse, które już za siedem miesięcy mają wybiec na angielskie boiska i rywalizować o medale mistrzostw świata, trudno się nie uśmiechnąć. Już na pierwszy rzut oka tworzą zgraną ekipę, a jeśli pobędziesz z nimi chwilę dłużej, zostaniesz zarażony nieprzeciętnym humorem i wdziękiem, jaki posiada każda z 23 zawodniczek kadry. Nie widać po nich tremy debiutantek, natomiast uwagę przykuwa ich wyjątkowość  – nawet wtedy, kiedy opowiadają żarty w stylu:

– Twój chłopak gra na krótkim czy długim kiju?

Tego poczucia humoru nie zrozumiesz, jeśli nie jesteś laxerem, ale na pewno urzeknie cię ich śmiech. Jest tak niesamowicie naturalny, że trudno uwierzyć, iż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, w większości były dla siebie zupełnie obcymi osobami.

ENGLISH VERSION HERE

Dla wielu z nich, poważna przygoda z reprezentacyjnym lacrossem rozpoczęła się w pewien upalny weekend w Katowicach. Był to czerwiec 2015 roku, a do stolicy Górnego Śląska zjechało blisko 70 dziewczyn, które miały wziąć udział w warsztatach, czyli pierwszym nieoficjalnym zgrupowaniu kadry. Wszystkie zawodniczki, które pojawiały się na kolejnych try-outach, zdawały sobie sprawę, iż to dopiero początek tej niezwykłej przygody, jednak wiedziały, że gra jest warta świeczki – 2017 FIL Rathbones Women’s Lacrosse World Cup, czyli lacrosse’owe mistrzostwa świata kobiet. Marzenie o którym jeszcze niedawno nawet nie śniły, a teraz, jeśli tylko się postarają, jest na wyciągnięcie ich ręki. Wystarczy tylko być jedną z osiemnastu najlepszych w kraju, wystarczy tylko nie poddawać się temu prażącemu słońcu i morderczemu wysiłkowi na treningach. Czy jednak tylko tyle? Jak pokazuje następnych kilkanaście miesięcy, nie tylko.

*

Słońce grzało także niesamowicie w sierpniu tego roku, kiedy żeńska reprezentacja Polski wybrała się do Budapesztu na turniej towarzyszący rozgrywanym na przełomie wakacyjnych miesięcy Mistrzostw Europy Mężczyzn w Lacrosse. Rozgrywki dumnie nazwane Hungarian Open ściągnęły do miejscowości Iszaseg dziewięć żeńskich zespołów narodowych i pozwoliły na spędzenie kilku dni w przyjemnej, letniej atmosferze, dodatkowo zapewniając dziewczynom możliwość dopingowania męskiej reprezentacji. Powiecie, że przyjemne spędzone dni na totalnym chillu?

Powiedzmy, gdyż oprócz niesmaku, jaki pozostawił sam turniej, sztab szkoleniowy i organizacyjny żeńskiej reprezentacji Polski otrzymał wówczas zaskakującego mejla. Autorem byli organizatorzy Mistrzostw Świata Kobiet w Lacrosse. Tematem natomiast niezrealizowana pierwsza opłata wpisowego na turniej. Jak to niezrealizowana? Zdumiał się tutaj chyba każdy związany z kadrą, gdyż wpisowe w kwocie 1500$ zostało opłacone w marcu tego samego roku ze środków zebranych na portalu PolakPotrafi kilka miesięcy wcześniej. Pierwsza myśl – na pewno nie odnotowali wpłaty. Druga myśl – na pewno nie odnotowali wpłaty. Trzecia myśl, która pojawiła się po dokładnej analizie mejla jest zbyt niecenzuralna, żeby ją tutaj umieścić. Otóż organizatorzy informowali, że kwota 1500$ nie ma nic wspólnego ze wpisowym na turniej, które należało opłacić w dwóch transzach – pierwszą do 31 lipca 2016, drugą do 30 października 2016. Był pierwszy tydzień sierpnia 2016.

Kwoty? Nie, to już bajońskie sumy, które nie potrzebowały upalnego powietrza w Budapeszcie, aby ściąć wszystkich z nóg – 5000 oraz 12000 funtów. W przeliczeniu na złotówki, jest to odpowiednio 26000 oraz 63000 polskich złotych, co razem daje nam kwotę 89 tysięcy złotych -przypomnijmy, że mówimy o wpisowym na imprezę mistrzowską. To nic, że wcześniej nie było mówione o takich kwotach, to nic, że we wcześniejszych wiadomościach i informacjach pojawiała się tylko kwota 1500$, czyli 6000 złotych. I co najlepsze, to nic, że mejl o terminie płatności do 31 lipca 2016, dotarł do Polskiej Federacji Lacrosse w pierwszych dniach sierpnia z wyjaśnieniem, iż niemożliwa jest próba kontaktu z PFL od kwietnia. Cóż, dziwne – drużyna jeździ na turnieje, komunikuje się ze światem zewnętrznym drogą mejlową, ale od organizatorów najważniejszej imprezy na świecie, informacje nie docierają. Szybkie paraśledztwo wyjaśnia – dodana taka sama litera na końcu imienia i nazwiska w adresie mejlowych do trzech podanych osób kontaktowych. Przypadek?

Warto tutaj wspomnieć o środkach, jakie posiada Polska Federacja Lacrosse. Męska reprezentacja jest samofinansującym się zespołem, który działa i funkcjonuje tylko za pomocą wkładu własnego zawodników oraz sztabu. Żeńska reprezentacja do połowy roku 2015 także działała na tej zasadzie, a właściwie to nie działała, gdyż przed czerwcem 2015, zaliczyła tylko dwa epizody, więc trudno tutaj mówić o istnieniu. Dzięki dofinansowaniu ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach przygotowań sportów nieolimpijskich do The World Games 2017, budżet kadry został mocno wsparty. Jednak były (i są nadal) to środki, które reprezentacja może wydać na przygotowanie do TWG, a nie wymarzonych mistrzostwach Świata, nie wspominając już o przeznaczeniu ich na udział, czy pokrycie wpisowego (stąd PolakPotrafi i inne tego rodzaju akcje).

Przejdźmy jednak do szybkich kalkulacji. Wpisowe na MŚ to niecałe sto tysięcy złotych, co w rozbiciu na zawodniczki, daje nam kwotę prawie pięciu tysięcy złotych do wyłożenia z własnej kieszeni. Patrząc na średnią krajową, jest to sto procent wypłat za cztery miesiące! Czy jest to do zrealizowania? Brzmi jak misja niemożliwa, tylko akurat Tom Cruise się gdzieś zagubił, a zamiast niego, pojawił się Johnny English.

ENGLISH VERSION HERE

Kwota 89 tysięcy złotych to tylko i wyłączeni samo wpisowe, które nie pokrywa noclegu, wyżywienia oraz transportu na wydarzenie. Szybkie kalkulacje w tym miejscu się nie sprawdzą, gdyż organizatorzy zadbali w tym miejscu o wszystko, przygotowując specjalną broszurę informacyjną (KLIK). Dowiemy się z niej, że koszt nocleg i wyżywienia to: „the cost per person, per night, is GBP £120, including VAT, (total £1440)„. 7500 złotych za osobę. Co zawodniczka otrzyma w tej cenie?

„Twelve nights onsite accommodation at the University of Surrey Manor Park. Accommodation in single en-suite rooms (arriving Tuesday, July 11th  – departing Sunday, July 23rd)  * Private communal areas for teams * All meals (breakfast buffet, warm lunch and dinner buffet all served at the venue) * Airport Transfers – on official arrival and departure days * Closing Party (Saturday 22nd July)  * Commemorative programme and team photo for each member of the team * Free internet access (please note that it is hardwire access in bedrooms, Ethernet cable required”

Brzmi luksusowo i naprawdę chapeau bas za taką gościnę, jest tylko jedno ale. Mnożąc to razy 18 zawodniczek (nie wliczając rezerwowych [5 osób] oraz sztabu szkoleniowego i fizjoterapeuty), otrzymamy kwotę 135000 złotych. Stu trzydziestu pięciu tysięcy złotych. Sumując z powyższym wpisowym – 224000. Dalej zabawa z matematyką i podzielenie tego kosztu imprezy na drużynę – 12500 złotych. To już nie jest pensja z czterech miesięcy, ale prawie z roku. Przypomnijmy tylko, że lacrosse w 90% krajów świata nie jest sportem zawodowym, lecz amatorskim, gdzie zawodniczki na co dzień uczą się/studiują/pracują. Wiemy, że jest to sport elitarny, ale 12500 PLN?!

Pamiętacie, że mistrzostwa mają odbyć się w pod Londynem? To w Anglii. Kawał drogi z Polski. Kawał szmalu do wydania za transport, ale przy takich wydatkach, nie warto pisać o groszach.

*

Ktoś może zarzucić, że oferowane przez organizatorów kwoty są w porządku. Tyle się płaci za wyjazd na tej rangi imprezę, a Polska Federacja Lacrosse jest po prostu biedna czy nawet skąpa. Cóż, jeśli ktoś tak twierdzi to musi wyjść naprzeciw niemalże wszystkim członkom europejskiej federacji, którzy stopniowo coraz śmiele zaczęli zgłaszać swój sprzeciw.

Wpierw zaczęto robić to w kuluarach, a następnie już jawnie zaczęto ujawniać swoją dezaprobatę wobec takich decyzji. Bezczynnie nie zamierzała czekać Europejska Federacja Lacrosse ze Stephanie Migchelsen na czele. Pod koniec sierpnia, także ona zaangażowała się w temat. Czy to pomogło? Cóż, wiadomości od niej wyrażające zaniepokojenie zaistniałą sytuacją oraz prośby wytłumaczenia danych decyzji odbijały się niczym piłka lacrosse’owa od ściany. Z głośnym echem. Pomimo ogromu wiadomości organizatorzy pozostawali niewzruszeni i wciąż odpisywali tylko na wygodne dla nich tematy wraz z notorycznymi przypomnieniami o konieczności wpłaty za wpisowe.

Włodarze pozostawali obojętni wobec tego wszystkiego, co tylko pogłębiło problem zamiast go rozwiązać w zarodku. Za pośrednictwem ELFu drużyny złożyły oficjalny protest z powodu zbyt wysokich przewidywanych kosztów. Oczywiście, że można zignorować bezpodstawne nawoływanie kilku osób, choć nawet takie przypadki należy rozwiązywać inaczej. Gorzej jak na 27 zgłoszonych reprezentacji aż 15 podpisuje się pod takim pismem. Nie ukrywamy, trzeba umieć do takiego stopnia zdenerwować ponad połowę uczestników na rok przed początkiem wydarzenia. Wśród podpisów są jedynie państwa europejskie w tym m.in. Szkocja, Czechy, Irlandia czy Finlandia. Niektórzy w tym chociażby ekipa Rosji z góry zapowiedziała, że bez obniżki cen, rezygnują z udziału w imprezie. Możemy jedynie snuć przypuszczenia czy pozostali uczestnicy z poza starego kontynentu dołączyliby się do protestu.

Jak na to wszystko zareagowali organizatorzy? Niestety, dalej siedzieli niewzruszeni przy swoich popołudniowych herbatkach. Niewzruszeni sprawą nadal nawoływali do wpłacania pieniędzy w ramach drugiej części wpisowego. Z miesiąca na miesiąc stawali się w tym coraz bardziej nudni. Płynność korespondencji także pozostawia dużo do życzenia. Treści odpowiedzi wielce odbiegające od meritum sprawy przychodziły po wielu dniach, a nieraz nawet tygodniach. Czasem można było mieć nawet wrażenie, że wiadomości ginęły gdzieś w czeluściach Internetu. Dopiero niedawno pojawiła się wiadomość choć trochę nawiązująca do powstałego grupowego niezadowolenia. Dowiedzieć się tam można było, że wcześniej zaprezentowane ceny pozostaną. Kwestia wpisowego również nie ulegnie zmiany, lecz nasi dobroduszni Anglicy ruszyli w poszukiwaniu sponsorów, co może spowodować zmniejszenie wydatków na miejscu. Jednak nic to nie wniosło co do kwestii meritum protestu.

Spowodowało to tylko kolejne wiadomości wyrażające niezadowolenie oraz zaniepokojenie sytuacją. Na początku listopada Czeska Federacja Lacrosse wystosowała prośbę w sprawie ujawnienia budżetu imprezy. O dziwo dla wszystkich, FIL szybko odpisał i zobowiązał się zaprezentować go w przeciągu 10 dni. Cóż, mamy koniec roku, a o szczegółach na ten temat ani widu ani słychu. Czas szybko płynie, impreza coraz bliżej, a niejasności zamiast ubywać to stale przybywają. Termin wpłacania drugiej części wpisowego dawno minął, organizatorzy nie wyciągają z tego żadnych konsekwencji. W zamian nadal namawiają do wpłat tak jakby liczyli, że ktoś się jednak skusi. Krajowe federacje powoli podejmują ostateczne decyzje na temat swojego występu na mistrzostwach. Takich spraw nie rozwiązuje się z dnia na dzień, zaplanowanie imprezy jak i całego okresu przygotowawczego pod względem logistycznym jak i szkoleniowym każdy planuje ze sporym uprzedzeniem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą horrendalne kwoty. Nie do pozazdroszczenia jest sytuacja drużyn, które wpłaciły pierwszą część bezzwrotnego wpisowego. Zrobiły to zanim wypłynęły szczegóły dotyczące pozostałych opłat. Tyczy się to wielu reprezentacji, które w tym momencie są dalekie od dokonywania kolejnych wpłat na konto FILu. Strata 5000 funtów boli, dlatego większość dalej walczy na polu bitwy. Niektórym jednak kończą się nerwy i stopniowo rezygnują ze swojego wyjazdu pod Londyn. Kilka dni temu zrobiła tak kadra Finlandii. Jakim zdziwieniem była szybka odpowiedź organizatorów na tę decyzję. Jej treść była jednak adekwatna do ich dotychczasowego postępowania.  Jedyne na co ich było stać to życzyć wspaniałych wakacji.

*

Pamiętacie dowcip z początku tekstu? Ten o krótkim i długim kiju? To jest ten moment, kiedy sprzedamy wam lepszy, bardziej trafny, gdzie nawet nie będąc zawodnikiem lacrosse szybko złapiecie puentę.

Scenka rodzajowa:
Do organizatorów MŚ i FIL trafia oficjalny email od Fińskiej Reprezentacji Narodowej, w którym ich przedstawicielka, Eeva oznajmia, że niestety, ale z powodu wysokich kosztów i sporych niejasności, kadra nie będzie mogła wziąć udziału w MŚ, czyli najważniejszej imprezie sportowej na świecie, sportu kandydującego do bycia dyscypliną olimpijską. Domyślamy się tylko, że świątecznej atmosfery w domach fińskich zawodniczek nie naprawi nawet mający rzut beretem z Laponii święty Mikołaj.

Oto jednak, przychodzi odpowiedź od FIL. Czytamy co następuje, a was prosimy o odstawienie kubków z herbatą.

Dear Eeva,
We are disappointed to hear of Finland’s withdrawal from the 2017 FIL Rathbone’s Women’s World Cup. We look forward to seeing Finland in the 2019 FIL Women’s U19 World Championship.
Have a wonderful holiday.
Best Regards,
Beth Stone
FIL Competition Chair

Have a wonderful holiday…

*

Nie jest już sierpień, ale grudzień. Pomimo astronomicznej zimy, wcale nie jest nam chłodno – atmosfera jest tak gorąca, jakbyśmy siedzieli w węgierskim Iszasegu. Zbliża się koniec roku, za siedem miesięcy rozpoczyna się impreza, której przygotowaniami żyła cała żeńska część lacrosse’owej Polski. Za siedem miesięcy, 18 zawodniczek z orzełkiem na piersi powinno wybiec na angielskie boiska, dumnie reprezentując swój kraj na wydarzeniu, o udziale w którym nawet nie marzyły, zaczynając swoją laxową przygodę. Powinny wybiec, gdyż na ten moment, nie jesteśmy pewni, czy tak się stanie. Nie jesteśmy pewni, gdyż z powodu niekompetencji organizatorów najważniejszych zawodów, nie wiemy na ten moment tak naprawdę nic i żyjemy złudzeniami.

Może powinniśmy postąpić jak niektóre kraje, wpłacając całą kwotę wpisowego i zaufać w ciemno, żyjąc przez następne miesiące nadzieją, że to wszystko się uda? Może powinniśmy zacząć tworzyć zbiórki, pytać znajomych, szukać sponsorów i pokazać, że jednak w lacrosse’owej rodzinie drzemie spora siła? A może powinniśmy postąpić jak Finlandia, wycofując się w przedbiegach i nie żyć złudzeniami, że jesteśmy w stanie zebrać taką sumę w niecały rok?

Trudno jest tutaj stwierdzić, co będzie słusznym wyborem. Zasiadając do wigilijnego stołu, nie będziemy jednak w pełni czuć świątecznej atmosfery, gdyż gdzieś z tyłu głowy będzie myśl, że 25 grudnia powinna przyjść odpowiedź ze strony organizatorów – tak, dokładnie ta, której wyczekujemy od kilku miesięcy. Czego się spodziewać? Nie wiadomo. Czy w ogóle czegokolwiek się spodziewać? Nie wiadomo. Czy pokazanie budżetu sprawi, że łatwiej będzie wyczarować kwotę ponad dwustu tysięcy złotych? Nie sądzimy.

Nie sądzimy także, że chcielibyśmy być teraz w skórze sztabów szkoleniowych drużyn, które przez ostatnie dwa lata przygotowywały swoje zawodniczki do najważniejszej imprezy, poświęcając swój czas i zdrowie, aby na samym końcu usłyszeć, a raczej przeczytać: „Have a wonderful holiday.” Jak w takiej sytuacji wyjść na przeciw swoim podopiecznym i mówić o czymś takim jak „Grow the Game?”. My nie potrafimy, dlatego stworzyliśmy ten tekst.

Z poważaniem,
ZakrzywionyKij.pl
Polska niezależna strona o lacrossie.

ENGLISH VERSION HERE