Jeden na jeden – Iga Sobolewska

Pani wiceprezes ds. żeńskiego lacrosse, ale także (a może przede wszystkim) czynna zawodniczka Poznań Hussars Ladies i żeńskiej reprezentacji Polski. Kolejnym gościem naszego „1 na 1”, jest jedna z osób odpowiedzialnych za spontaniczny projekt, który dzięki włożonemu wysiłkowi, przerodził się w żeńską kadrę Polski w lacrosse.

Panie i panowie, przed wami Iga Sobolewska.

1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Moja przygoda z lacrosse? Ojej zaczęła się dawno temu, bo już prawie siedem lat temu, kiedy to tworzyła się kolejna żeńska drużyna (tym razem w Poznaniu). Za namową znajomych ze studiów szybko dołączyłam do zespołu, a po niedługim czasie zostałam współtwórcą Hussars Ladies. Łezka sentymentalna w oku się kręci jak pomyślę o upływie tych lat, zmian i ilości poznanych ludzi. W pewnym momencie naszej kariery jako drużyny (zarówno męskiej jak i żeńskiej sekcji) mieliśmy nawet podgrupę nazywaną GeoLax (ponieważ najliczniejsza grupa zawodników pochodziła z mojego kierunku czyli Geologii).

2. Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Na pierwszym miejscu postawię zespołowość. Zawsze uwielbiałam gry zespołowe (niegdyś grałam w piłkę ręczną). Poza tym uwielbiam dynamikę tego sportu, szybkość akcji i taktykę. Piłka przemieszcza się po boisku z bardzo dużą szybkością, a zawodnicy w błyskawicznym tempie muszą się orientować co dzieje się na boisku.

3. Największe marzenie związane z lacrossem?

Popularność i rozpoznawalność. Jako działacz Polskiej Federacji Lacrosse chciałabym, aby nasz sport uzyskał większą popularność i rozpoznawalność na rynku polskim i zagranicznym. Co prowadziłoby do jeszcze szybszego rozwoju tego pięknego sportu w naszym kraju i powstania kolejnych kobiecych drużyn. Chciałabym, żeby w rozgrywkach Polskiej Ligii Lacrosse Kobiet uczestniczyło min. 5 zespołów w najbliższej przyszłości, a w dalszej perspektywie więcej. Małym sukcesem jest to, że dostrzegają nas po tylu latach ciężkiej pracy w końcu zagraniczne drużyny chwaląc nasz dynamiczny postęp.

A powracając do bardziej przyziemnych marzeń. To jak większości aktualnie dziewczyn z reprezentacji Polski wystąpić na mistrzostwach świata w Anglii, a następnie na wrocławskim boisku podczas The World Games 2017 i zmierzyć się z najlepszymi drużynami świata (m.in. USA czy Kanadą).

4. Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Chyba będzie to Marta Dziekańska, osoba z którą tworzę poznańską drużynę od samego początku. To z nią przeżywałyśmy wzloty i upadki. Zawsze jednak parłyśmy do przodu! Pamiętam jak na pierwsze mecze jeszcze przed debiutanckim Pucharem Polski (w 2013 roku) jeździłyśmy na mecze w man-down (czyli o jedną, czasem dwie zawodniczki mniej).

A no i nie może zabraknąć wzmianki o Janinie – mojej boiskowej siostrze. Chyba tej persony nie muszę nikomu przedstawiać, a nick Janina przylgnął do niej niczym prawdziwe imię. Oczywiście mowa o Beacie Janeczko.

Poza tym cenię całą drużynę za zaangażowanie i świetny humor!

5. Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Pierwszy mecz jako reprezentacja Polski w 2013 przeciwko Izraelowi, gdzie strzeliłam 1 z 3 bramek dla nas. Nie będę wspominać, że wynik przeciwniczek był dwucyfrowy… Był to pierwszy występ kadry i radość niesamowita, zwłaszcza, że byłam po zabiegu i lekarz na moje zapytanie czy mogę grać odpowiedział na własną odpowiedzialność. Oczywiście nie poinformowałam rodziców o tej odpowiedzi i gdy zadzwoniłam po meczu do taty pochwalić się bramką początkowe niezadowolenie z mojego udziału przeszło w ewidentną dumę rodzicielską!

A drugie wspomnienie to mój pierwszy mecz z Ladies, gdzie mimo przegranej z Kosynierkami cieszyłyśmy się niesamowicie z rozegranego meczu w taki sposób, że nasi kibice skomentowali, iż pierwszy raz widzą taką radość drużyny po porażce. Jednak dla nas nie była wtedy istotny wynik a to, że stawiłyśmy się pełnym składem i rozegrałyśmy prawdziwy mecz.

6. Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Myślę, że była to ekipa Internationl Inferno podczas Prague Cup 2016 złożona w większości z zawodniczek ze Stanów Zjednoczonych. Było to ciężkie starcie dla tak naprawdę, nowopowstałej kadry Polski. Mimo wszystko oceniam ten mecz pozytywnie, ponieważ pokazało nam jak dużo pracy jeszcze przed nami.

7. Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Myślę, że w tym miejscu mogę zrobić odwołanie do podpunktu 6 i całej ekipy z International Inferno.

8. Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Zdecydowanie field lacrosse. Mimo, że nigdy nie miałam okazji spróbować boxa to w moim sercu króluje zdecydowanie field.

9. Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Damskie zasady są dość restrykcyjne, cóż zrobić. Myślę jednak, że dopuściłabym możliwość przekroczenia linii krisa po oddanym strzale.

No i chyba jak większość dziewczyn pozwoliłbym na ciut większy kontakt fizyczny. Choć po turnieju w Pradze, gdzie miałyśmy okazję rozegrać mecze pod okiem najlepszych sędziów z Europy (m.in. mojego idola Gilesa Clark’a) zauważyłam, że ten sport może być bardziej kontaktowy i dopóki nie dzieją się niebezpieczne sytuacje na boisku sędziowie nie wstrzymują co chwile gry.

10. Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Moja siostra się ze mnie śmieje gdziekolwiek podróżuję to zabieram ze sobą śrubokręt.. dziwne? Dla mnie nie, ponieważ zawsze jest potrzebny do skręcenia kija i główki po wyciągnięciu z bagażu.

Zabawnie było przewozić sprzęt na odległość ponad 7 tys. km i grać ze współpracownikami w niedzielne popołudnie na angolskiej plaży w lacrosse’a.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl