Jeden na jeden – Dawid Zając

Popularnego Kicka znają chyba wszyscy w środowisku polskiego lacrosse’a, gdyż trudno o większego wariata między bramkowymi słupkami. Dawid Zając, gdyż to o nim mowa, wyczynia cuda na linii bramkowej, ale świetnie radzi sobie także w polu, co pokazał m.in. ostatnio zdobywając gole w meczach z Legionem Katowice, Poznań Hussars czy finale PLL.

Panie i panowie, zawodnik Kosynierów Wrocław i Polish Eagles, Dawid Zając.

1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Zawsze podobała mi się pozycja bramkarza, gdy grałem jeszcze w hokeja na lodzie, ale zacząłem grać w polu i tak już później zostało. Pomimo tego zawsze byłem pod wrażeniem kiedy bramkarz wyczyniał cuda i ratował swoją drużynę przed utratą bramki. Lacrosse Zacząłem trenować za namową kolegów z Oświęcimia, którzy szukali bramkarza do drużyny i kiedy tylko mnie spotykali to proponowali, abym przyszedł na trening i spróbował zagrać na bramce. W końcu, po jakimś czasie, udało im się mnie przekonać za co jestem im bardzo wdzięczny :D

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Szybkość, nieprzewidywalność i pozytywnie zakręceni ludzie.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Na pewno chciałbym żeby lacrosse był bardziej popularny w Polce. A tak poza tym to marzenia związane ze sportem zmieniają się z roku na rok ;) Dlatego ujmę to krótko… jak najwięcej sukcesów. I pokój na świecie.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Pff, nie mam kolegów ;]

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Mam dwa takie wspomnienia. Pierwsze, to zdobycie trzeciego miejsca w polskiej lidze jako debiutanci ze Spartans i to przed własną publicznością. A kolejne, to oczywiście, pierwsze w mojej karierze, mistrzostwo Polski w lacrosse wraz z Kosami ;)

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Zdecydowanie drużyna Green Gaels z Kanady. Miałem okazję zagrać przeciwko nim na jednym z memoriałów Alesa Hrebeskiego, który z resztą później wygrali. Lacrosse w ich wykonaniu jest niesamowity i bardzo, bardzo szybki, a do tego niewiarygodnie celne strzały.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Ciężko stwierdzić, ponieważ nigdy nie zwracam uwagi na nazwiska zawodników przeciwko którym gram. Nie ważne, czy to Paul Rabil, czy typ który ma kija do laxa od 2 dni. Skoro jest na boisku to trzeba grać przeciwko niemu jak najlepiej się tylko potrafi.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Heh, proste że box! 100 razy szybszy i ciekawszy, a do tego prawie nigdy nie boli jak strzelają w ciebie jak stoisz na budzie ;) No i można sobie pograć na turniejach z naprawdę mocnymi przeciwnikami.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Wszystko jest git.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Nie wiem, czy to dziwne, czy zabawne, ale na pewno zapamiętałem historię powstania nagrody NZZ.  Wracając po wygranym, aczkolwiek nie za bardzo dla mnie udanym meczu, w Poznaniu, mieliśmy mały postój przy drodze w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. W trakcie wykonywania czynności pod krzaczkiem, ujrzałem leżący tuż obok, nie napoczęty „napój”, w buteleczce 100ml który został mi zesłany na pocieszenie. Oczywiście buteleczkę przygarnąłem i zaprezentowałem kolegom z auta. I tak od tej chwili w drużynie Kosynierów, przyznawana jest bardzo prestiżowa nagroda NZZ, z czego jestem niesłychanie dumny :D

Źródło: ZakrzywionyKij