Jeden na jeden – Igor Pruchniewski

Powiadają, że to urodzony strzelec i trudno nie zgodzić się z taką opinią, gdyż bramki strzela jak na zawołanie, także na międzynarodowych turniejach (chociażby niedawny Ken Galluccio Cup). W tym sezonie, mocno na niego będzie liczyć drużyna Ravens Łódź, gdzie jest jedną z największych gwiazd.

Panie i panowie, przed wami Igor Pruchiewski! Zapraszamy do lektury wywiadu!

1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

O lacrossie wiem stosunkowo długo. Mój tata od dziecka interesuje się kulturą, historią i tradycją rdzennych mieszkańców Ameryki. Do teraz prowadzi wioskę indiańską, gdzie znajduje się indiańska ziemianka z eksponatami i wiele, wiele więcej. Pierwszy raz kija do laxa trzymałem w kwietniu 2007 roku na Pow Wow w Uniejowie. Znajomi, którzy mają podobne zainteresowania do mojego taty mieli wtedy drewniane kije. Rok później na kolejnym spotkaniu grałem już nowoczesnym kijem, który z Czech sprowadził inny kolega taty. Oczywiście nie wiedzieliśmy za bardzo o zasadach i często graliśmy samymi kijami, a za bramkę służyło krzesło albo stolik. Jeżeli chodzi o początki trenowania lacrosse’a to natrafiłem na artykuł w którym było napisane, że reprezentacja Irokezów nie została wpuszczona na tereny Wielkiej Brytanii. Wtedy wpadłem na pomysł poszukania informacji w Internecie i natrafiłem na strony drużyn z Poznania, Wrocławia i Warszawy. Tego samego dnia znalazłem wpis na jednym z łódzkich forum o planach założenia drużyny w Łodzi. Pamiętam, że to było w poniedziałek, w środę odbyło się pierwsze spotkanie klubu, a w sobotę gościliśmy już u siebie zawodników Poznań Hussars. Oczywiście w Wiosce Indiańskiej Tatanka!!!

2. Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Wiele rzeczy! Szybkość, siła i dynamika jest na najwyższym poziomie, a ludzi których poznałem podczas gry i wyjazdów chciałbym znać go końca życia. Poza tym dużo frajdy daje mi strzelanie bramek :D

3. Największe marzenie związane z lacrossem?

Poza powrotem do reprezentacji o czym marzy chyba każdy, to chciałbym żeby Ravens Łódź grało o najwyższe cele!! Jeżeli chodzi o przyszłość, chciałbym, żeby lacrosse w Polsce było rozwinięty równie dobrze jak koszykówka czy piłka ręczna.

4. Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Ciężko wybrać – duet Antczaków był nie do zatrzymania, na ataku dobrze dogadywałem się z Mateuszem Kujawińskim (wszystkim znany jako Pornos), widok odbijających się obrońców od Rafała Korczaka zawsze wprawiał mnie w zachwyt, a ostre słowa obu Sobczaków podnosiły nawet z największego dołka. Nie mogę ominąć Kacpra Andrzejczaka, na którego mogłem zawsze liczyć czy to na boisku czy poza nim w sprawach organizacyjnych.

5. Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Słyszeć swoje nazwisko na liście osób, które jadą na turniej z reprezentacją to jest to. Poza tym pierwsza bramka w kadrze.

6. Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Chyba reprezentacja Łotwy w sparingu przegranym 0-16.

7. Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Na turnieju w Berlinie miałem okazję zagrać z zawodnikami z MLL, a jeżeli chodzi o polską ligę to z pewnością Janek Rydzak. Nigdy nie lubiłem grać przeciwko Marcinowi Basińskiemu i Grześkowi Irli .

8. Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

W boxa jeszcze nie grałem więc nie wiem, ale mam nadzieję że to się jak najszybciej zmieni.

9. Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Nie, raczej nic bym nie zmieniał.

10. Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Chyba wszystkie wyjazdy, czy to z Ravensami czy z reprezentacją. Pamiętam, że w dniu strzelenia mojej pierwszej bramki w kadrze, wieczorem poszliśmy pozwiedzać miasto. Kiedy jechaliśmy metrem ktoś zaczął krzyczeć „KANAR !!!”. Wszyscy zaczęli uciekać i pierwszy dobiegłem do ruchomych schodów. Widząc je zacząłem biec na górę, a za mną parę innych osób, niestety nie zauważyłem, że schody jechały w drugą stronę i się przewróciłem, reszta oczywiście wpadła na mnie. Siniaki na biodrze miałem ładnych parę tygodni.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by Tomasz Szwajkowski