Jeden na jeden – Jędrzej Bagiński

Naszym kolejnym gościem działu „jeden na jeden” jest postać nietuzinkowa dla naszego „podwórka”. Od pewnego czasu trudno go dostrzec na lacrosse’owych boiskach. Mimo tego zdążył się skutecznie zapisać na łamach historii. Wielokrotny medalista Polskiej Ligi Lacrosse, napastnik reprezentacji Polski podczas mistrzostw świata w Manchesterze w 2010 roku oraz cztery lata później w Denver.

Panie i panowie, przed wami były zawodnik Poznań Hussars, Jędrzej Bagiński!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrosse?
W zasadzie tak jak przygoda każdego z pierwszego składu Poznań Hussars. Studiowaliśmy razem z Błażejem Piotrowskim na Informatyce I Ekonometrii na ówczesnej Akademii Ekonomicznej. Przed rozpoczęciem 3 roku kiedy wszyscy zjeżdżali się powoli z rodzinnych stron do Poznania, ale nie było jeszcze zajęć – padło hasło, zęby pograć wieczorem w nogę… Sporo osób potwierdziło to poszedłem i ja chociaż średnio lubię/umiem grać. Na miejscu okazało się ze przy okazji Błażej przyniósł ze sobą torbę sprzętu, który dostał od Petera Mundy (prezesa europejskiej federacji lacrosse). Każdy sobie spróbował, a Błażej zostawił kije i piłki ludziom, którzy chcieli jeszcze się tym pobawić. Skończyło się na tym, że z Pawłem Hamrolem spotykaliśmy się codziennie przed /po zajęciach żeby empirycznie dojść do tego jak rzucać żeby drugi mogł złapać. Potem poszło już samo… Założenie klubu, warsztaty z Denissem McKenna, pierwszy mecz, obóz w Radotinie, PLL, Mistrzostwa w Manchesterze, Denver.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
Frajda z gry oraz atmosfera między zawodnikami. Społeczność lacrosse’owa zawsze opisywana jest jako rodzinna przez każdy klub czy zespól… jest w tym dużo prawdy.

3) Największe marzenie związane z lacrosse?
Dwa. Pierwsze: Wrócić do kadry i zagrać na Igrzyskach Olimpijskich. Drugie: Skutecznie zaszczepić miłość do lacrosse synom

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
Lokalnie Paweł Hamrol (Pablo), z którym uczyliśmy się gry, trenowaliśmy do kadry i graliśmy przez cały czas jaki bylem dotychczas związany z lacrosse. Globalnie – Chris Pierzynski – świetny zawodnik, trener, człowiek legenda, Polski Zombie i wierny przyjaciel.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrosse?
Pierwszy mecz kadry na mistrzostwach, odsłuchanie Mazurka Dąbrowskiego z Orzełkiem na piersi.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Czesi z Manchesteru 2010. Wyjątkowo nam nie leżeli.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Znowu Chris Pierzynski.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Field. Boxa lubię i może by przeważył jakby miał okazji więcej w niego grać i „wgryźć się” porządnie.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?
Dorzuciłbym do fielda karne (jak w boxie tylko może np. z obrońca 1 vs. 1) po drugim/trzecim nierozstrzygniętym czasie dogrywki. Byłoby sporo frajdy oraz dodatkowy element taktyczny i do specyficznego trenowania.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?
Nie ma takiej konkretnej sytuacji. Może mecz w błocie przeciwko Danii w Manchesterze. Białe stroje kadry prane kilka razy nadal miały plamy, a faceoffy były niczym grzebienie łopatką w piasku na plaży.

Źródło: ZakrzywionyKij
Photo: 4kwarty.wordpress.com