Jeden na jeden – Paweł Kowal

Zawodnika Kosynierów Wrocław i męskiej reprezentacji Polski w lacrosse „dopadliśmy” jeszcze przed mistrzostwami Europy w Budapeszcie, kiedy to wraz z kadrą przygotował się do debiutanckiego występu w imprezie tej rangi.

Jakich odpowiedzi udzielił jeden z najlepszych defensorów Polskiej Ligi Lacrosse, Paweł Kowal? Przekonajcie się sami!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Pewnego letniego dnia znajomy zapytał się mnie czy nie chcę grać w lacrosse. Właśnie skończyłem liceum, a co za tym idzie większość zajęć sportowych. Długo się nie zastanawiąc odpowiedziałem, że jasne chętnie zostanę zawodnikiem, ale problem polega na tym, że nie mam pojęcia co to jest i z czym to się je. Okazało się, że nie stanowi to problemu, ponieważ nikt w Polsce jeszcze nie wie.

Poźniej było pierwsze spotkanie organizacyjne w pubie i pierwszy kontakt z takimi osobistościami środowiska jak Tomasz Kędzia, Marcin Janiszewski, Błażej Rokicki czy Michał Filipek.  Po dotarciu przesyłki ze sprzętem z ELF “treningi” z bardzo oryginalnymi ćwiczeniami wymyślanymi przez ówczesnego trenera, prezesa, założyciela, człowieka orkiestrę Tomasza Kędzię.

Kiedy doszło do pierwszych warsztów, a poźniej meczu przeciwko drużynie z Poznania już wiedziałem, że to jest dyscyplina, w której chciałbym się realizować.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

  • Kontakt fizyczny.
  • Każdy niezależnie od warunków jest w stanie znaleźć swoje miejsce na boisku
  • A najbardziej to, że jest to sport dla walczaków. Głównie determinacja decyduję czy zbierzesz piłkę z ziemi czy nie. Oczywiście umiejętności mają duże znaczenie, ale według mnie chęć posiadania piłki jest kluczowa.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Na pewno złoty medal z reprezentacją Polski na mistrzostwach Europy w Budapeszcie.

Natomiast patrząc szerzej, to żeby dyscyplina stawała się coraz bardziej popularna i rozpoznawalna w kraju, żeby wystartowała liga juniorska ( chwała Jankowi i Synkowi za pracę, którą wkładają w pokazy i treningi dla dzieciaków we Wrocławiu).

No i oczywiście panowanie Kosynierów w PLL.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Nie jest łatwo wybrać tylko jedną osobę. Na pewno wszyscy Kosynierzy (chociaż już część z nich związana jest z innymi klubami), którzy od pierwszych miesięcy tworzyli drużynę.

Natomiast jeżeli musiałbym wybrać tego jednego to zdecydowanie Rysiek Matkowski. Kto się czubi ten się lubi, co nie Riko?

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Najlepsze wspomnienie dopiero nastąpi 6 sierpnia po meczu finałowym ME.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

W boxa zdecydowanie ekipa Pioneers na AHM w 2013 roku. Był to chyba mój pierwszy występ na tym turnieju. Wyszedłem na boisko i poczułem się jak na środku autostrady potrącany z każdej strony przez rozpędzone tiry. Tego meczu na pewno nie mogę zaliczyć do udanych.

Jeżeli chodzi fielda ciężko mi jednoznaczne stwierdzić, być może Team Gatorade podczas turnieju na Łotwie.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

“Na papierze” na pewno Johnny Christmas, którego pilnowałem podczas Berlin Open w 2012 roku. Na szczęście nie zdawałem sobie sprawy, jakiej klasy jest to zawodnik.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

BOX, BOX, BOX BOOOOOOOX! Gra jest szybsza, dynamiczniejsza, dopuszcza więcej kontaktu no i oczywiście crosschecki. Jedynie nie można przesadzać z rozmowami motywującymi przed meczem, ponieważ później pół drużyny siedzi w więzieniu.

Bardzo żałuję, że ta odmiana nie jest bardziej popularna w Polsce i że nie ma właściwych warunków, aby regularnie prowadzić treningi.

Korzystając z okazji chciałem wszystkim polecić tę odmianę lacrosse i zachęcić do zgłaszania się i występu na którymś z turniejów, na które wybiera się zespół Polish Eagles.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Hm, hm chciałbym, żeby żeńska odmiana przebiegała w bardziej płynny sposób.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Ciężko to wybrać jedną, praktycznie podczas każdego wyjazdy na turniej dzieje się coś wartego uwagi. Zazwyczaj jednak najmocniej zapadają mi w pamięci wydarzenia poza boiskowe, jak:

  • przyjęcie u ambasadora Kanady na Łotwie i afterparty
  • impreza w Rabbicie w Kralikach
  • zakończenia sezonów w domu działkowca.

Żeby nie było tylko wewnętrznych historii:

Z ostatniego turnieju boxlacrossa w Dreźnie – Kajtek (pozdro dla Gabrysia!) swoją przemową starał się zmotywować i nakręcić zespół przed meczem półfinałowym. Cel swój osiągnął, jednak trochę przesadził, ponieważ przez ¾ meczu graliśmy w osłabieniu, ze względu na kary. Apogeum osiągnął wybryk Edka (na co dzień człowieka spokojnego), który gdy tylko zobaczył kolegę w opałach rzucił jak bulterier na szyję przeciwnika, który niestety był sporo większy i przerzucił go przez plecy na parkiet. Po spotkaniu wszyscy śmiali się do rozpuku, a Stevie Wonder bił brawo!

Źródło: ZakrzywionyKij.pl