Jeden na jeden – Anna Kaciczak

Kolejny gość „jeden na jeden” to niecodzienna zawodniczka. Nie grając wcześniej w żadnej lidze ani innym oficjalnym spotkaniu, pojechała ze swoją dopiero powstającą drużyną na Silesia Cup 2014 i…została wybrana Najlepszą Defensorką turnieju.

Chwilę później, nadal nie mając na koncie startu w oficjalnym meczu, została wybrana jako jedna z osiemnastu dziewczyn do reprezentowania kraju na Copenhagen Lax Cup 2015 jako Team Poland. Panie i panowie, Anna Kaciczak z zespołu Kraków Queens.

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Wszystko zaczęło się od męskiego lacrosse. Kolega zaprosił mnie na mecz Kraków Kings, to właśnie tam zrodziła się moja ciekawość tym sportem. Zaraz po tym jak pojawiła się informacja o tworzącej się żeńskiej sekcji postanowiłam spróbować swoich sił w barwach Queens.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Szybkość i ciągłe zwroty akcji, ale też gra zespołowa. Żadna inna dyscyplina mnie tak pochłonęła jak właśnie lacrosse.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na początku miałam wyznaczone małe cele związane głownie z doskonaleniem stick skillów czy dodge’y . Teraz marzenia toczą się wokół rozwoju naszej drużyny, czego zwieńczeniem byłoby mistrzostwo Polski.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

„I don’t have friends, I got family” :P

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Moment w którym usłyszałam swoje nazwisko podczas wyczytywania zawodniczek, które miały reprezentować Polskę w Kopenhadze, ale też wyróżnienie na Silesia Cup 2015.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Dreadlax. Dziewczyny są dobrze zbudowane, świetne taktycznie i kondycyjnie. Sparingi z nimi to była dobra lekcja pokory i okazja do podpatrzenia stylu gry, rozgrywania akcji, sposobu komunikacji.

7) Najlepszy zawodnik, z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Kirstin Norris w Kopenhadze reprezentowała Dreadlax, ale na co dzień gra w Greensboro Collage. Jej styl gry i perfekcjonizm z jakim wykonywała każdego dodge’a czy strzały jakimi karmiła bramkarkę były imponujące! Udało mi się otrzymać od niej kilka wskazówek, które staram się wprowadzać w swoją grę.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Field lacrosse. Nigdy nie miałam przyjemności zagrać w box lacrosse, ale  niewątpliwie gra na świeżym powietrzu sprawia mi o wiele więcej przyjemności.

9) Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Żeński lacrosse jest mało kontaktowy. Zawodniczki mało mogą, a dobrze wiemy, że kobiety mają temperament i gra byłaby o wiele bardziej ciekawsza gdyby zasady były mniej restrykcyjne.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Niewątpliwie najlepsze wspomnienia jak dotąd wiążą się z drużynowymi wyjazdami na turnieje. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl to powrót z Silesja Cup. Mieliśmy zarezerwowane miejsce w autobusie do Krakowa na godzinę 18:00. Jednak w drodze na dworzec na naszej drodze stanął ‘Mikołajek’, który zablokował przejazd tramwajowy i tym samym uniemożliwił nam dotarcie na czas. Spędziliśmy kolejne godziny czekając na kolejny autobus. Mimo to było dużo śmiechu i fastfoodowego jedzenia!