Jeden na jeden – Anna Lisiecka

Świat lacrosse’a tworzony jest przede wszystkim przez ludzi z nim związanych i choć wydawać by się mogło, iż w Polsce sport z zakrzywionym kijem uprawiają tylko mężczyźni, znajdują się także przedstawicielki płci pięknej, które darzą laxa wielką miłością.

Taką osobą z pewnością jest Anna Lisiecka, zawodniczka Poznań Hussars Ladies dała się „zassać” temu sportowi kilka ładnych lat temu, lecz nadal opowiada o nim z wielką pasją. Zresztą sprawdźcie sami!

1)    Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?
Moja przygoda z tym sportem rozpoczęła się, gdy byłam w drugiej klasie gimnazjum. Wówczas mój starszy brat zaprosił mnie na mecz. Myślałam, że idę na mecz piłki nożnej z jego udziałem. Wyobraźcie sobie, jak ogromne było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam dwie drużyny z kijami i kaskami, dziwnymi bramkami oraz niewidzialną piłką. Kilka miesięcy później, we Wrocławiu miał się odbyć pierwszy trening kobiet, na którym dzięki bratu mogłam się pojawić. Obecnie jestem na drugim roku studiów, jednak moja przygoda wciąż trwa.

2)    Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
W lacrossie jest sporo plusów i minusów. Jednak mimo wszystko ten sport „zasysa”, raz spróbujesz i przepadłeś. Nie ma dla ciebie nadziei na zapomnienie o nim. Często sport traktuje nas brutalnie – wybite kręgi czy palce, złamana ręka i nieodłączne siniaki w moim przypadku to tylko początek, ale na pewno nie koniec. Większość po kontuzjach otrzepuje się, dochodzi do siebie i wraca na boisko. Dzięki czemu tak się dzieje? Dzięki atmosferze, ludziom, możliwości wyżycia się i trenowania w świetnym gronie. Ogólnie mówiąc, nakręcają nas ludzie.

3)    Największe marzenie związane z lacrossem?
To dość młody sport w Polsce, więc marzenie raczej wiążą się z dynamicznym rozwojem żeńskiej część tej dyscypliny, zarówno na arenie polskiej, jak i zagranicznej. Niestety, rozwój w tym momencie dość mocno kuleje. Potrzeba wielu rąk do pomocy albo chociażby chęci. Wprawdzie samymi chęciami jeszcze niczego konkretnego nie zbudowano to wzajemna zgodność i nie żywienie urazy do drugiej osoby może podbuduje słabe fundamenty.

4)    Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
Ciężkie pytanie, gdyż raczej nie mam przyjaciół, nie mówiąc już o najlepszych. Mam natomiast grono świetnych znajomych i to w prawie każdym mieście. Utrzymuję z nimi cały czas kontakt i wymieniamy się nowościami na temat wydarzeń wokół nas. Spora część z nich jest niemal zawsze chętna do pomocy  – i to nie tylko kobiety – przy żeńskim laxie. Myślę, że przyjaźń ze względu na moje dziwne zainteresowania i poglądy, jak i specyficzne poczucie humoru może być ciężka do zrealizowania. Niemniej, istnieje pewien wyjątek, który jest moim obecnym chłopakiem, także zawodnikiem lacrosse’a.

5)    Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?
Najlepsze wspomnienia związane z tym sportem to oczywiście obozy w Radotinie. Kto nie był, może wierzyć na słowo, że to najlepsza zabawa. Treningi, zakwasy, świetny sztab szkoleniowy, grill  oraz oczywiście ludzie – to wszystko tworzy to niesamowite wydarzenie.

6)    Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Najtrudniejszymi drużynami w mojej opinii z którymi mogłam się zmierzyć były zawsze  drużyny z Czech. Dziewczyny zawsze grają na najwyższych obrotach, wkładając w sport całą swoją pasję i determinację, której im naprawdę zazdroszczę. Robię wielkie WOW za każdym razem, gdy się spotykamy.

7)    Najlepszy zawodnik u którego boku lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Żadna zagraniczna zawodniczka nie zapisała mi się w pamięci jako ta najlepsza, jednak wiele zasługuje na uznanie m.in Simona Barakowa, czy Misutka Srchova, udowadniające wszystkim, że chcieć znaczy móc. W Polsce również mamy świetne zawodniczki w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy też Wrocławiu – tak naprawdę wszędzie znajdą się perełki polskiego lacrosse’a.

8)    Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Najbardziej widowiskowy i miły dla oka jest oczywiście męski box lacrosse. W Polsce niestety trzeba się zadowolić na razie field lacrossem, ale może niebawem się to zmieni.

9)    Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse, co to by było?
Najbardziej denerwującą obowiązującą zasadą w żeńskim lacrossie jest brak kontaktu. Niejedna dziewczyna chciałaby użyć swojego kija inaczej niż tylko do łapania piłki i…pograć na męskich zasadach. Zdecydowanie w żeńskim laxie jest za mało kontaktu, co trochę jednak psuje zabawę.

10)    Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrosse jaka Ciebie dotychczas spotkała?
Jedną z najdziwniejszych lub jak kto woli najśmieszniejszych sytuacji była ta na tegorocznym Silesia Cup, gdzie miałam możliwość sędziować w asyście dwóch świetnych arbitrów. Po pierwszych meczach okazało się, że do tej pory nie miałam pojęcia o sędziowaniu i każda kolejna decyzja sędziów utwierdzała mnie w tym przekonaniu.

Źródło: zakrzywionykij.pl 
Photo by zakrzywionykij.pl