Jeden na jeden – Błażej Rokicki

Błażej Rokicki, czyli człowiek orkiestra polskiej sceny lacrosse’a to nasz kolejny gość „Jeden na jeden”, który zagościł także na łamach działu „Kącik trenera”. Asystent trenera reprezentacji Polski, zawodnik Kosynierów Wrocław, uczestnik mistrzostw świata w Manchesterze oraz Denver, a także jeden ze słynnych na cały świat Polish Eagles. Od niedawna również trener AZS Legion Katowice.

Czym w udzielonym wywiadzie zaskoczył nas Błażej? Przekonajcie się sami!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrosse?
Od wyjazdu na studia. Grupa znajomych z Wrocławia jeszcze w wakacje, tuż przed moim wyjazdem, zaczęła robić pierwsze kroki ku uformowaniu drużyny. Ojcem całego przedsięwzięcia był Tomek Kędzia który zebrał wokół siebie około 8 ludzi. Znajomy przyprowadził kolejnego znajomego i maszyna ruszyła. Mieliśmy wielkie szczęście, że akurat tacy ludzie trafili na siebie. Dzięki temu lacrosse jest obecny w moim życiu już ósmy rok.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
Jeżeli chodzi o samą dyscyplinę to uwielbiam jej tempo i czynnik drużynowy. Sytuacja na boisku potrafi się zmienić diametralnie w przeciągu kilkunastu sekund a różnica pięciu bramek to żadna przewaga. Świadomość, że ktoś da się pociąć za Ciebie na kawałki powoduje, że możesz przenosić góry. Natomiast jeśli mowa o lacrosse w polskim wydaniu to czasem brakuje mi słów by opisać jak wspaniałą rzecz budujemy. Grupa znajomych lub obcych sobie ludzi zebrała się wokół samej dyscypliny, z czasem staliśmy się dla siebie jak rodzina a lacrosse stał się dodatkiem. Bezinteresowność i fantastyczna atmosfera panująca między nami to wizytówka polskiego laxa. Nie ma znaczenia skąd jesteś i kim jesteś, wychodzisz na boisko, obijasz innym kości, a po wszystkim idziecie na piwo, cudo!
Ze swoimi drużynami zjeździłem całą Europę, byłem w Stanach, znajdowałem się z dala od domu ze swoimi najlepszymi kumplami, grałem w lacrosse na najwyższym poziomie i przy tym się świetnie bawiłem, bywałem na weselach kolegów z drużyny. Mógłbym o tym mówić godzinami, tego nie da się podrobić.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?
By móc pójść na mecz będąc starszym gościem. Chciałbym wyjść kiedyś z domu, zdzwonić się ze starymi znajomymi, zajrzeć po drodze na stadion do sklepu żeby kupić zimne piwo i usiąść na trybunie by oglądać podobnych do nas zapaleńców. Takie popołudnie sprawiłoby mi ogromną radość.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
To jest pytanie bez odpowiedzi. Każdego zawodnika mojej macierzystej drużyny traktuję jak członka rodziny.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?
Myślę, że nie mam jakiegoś konkretnego momentu który mógłbym nazwać tym najlepszym. Wiem, jak to się zaczęło i co się działo by być w miejscu w którym się obecnie znajdujemy. Chyba przechodzenie w myślach tej drogi kolejny raz jest tym najlepszym wspomnieniem.

6) Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Reprezentacja Łotwy.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Daniel Węgrzyk

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Wolę grę na dużym boisku, na boxa jestem chyba za miękki ;)

9) Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse, co to by było?
Nie lubię zasady „gry pasywnej” w obecnej konstrukcji (pod patronatem FIL). Jeśli mógłbym zmienić cokolwiek w zasadach w nadchodzącym sezonie to poszedłbym w ślady rozgrywek akademickich w Stanach. Po zakomunikowaniu przez sędziów gry pasywnej, drużyna atakująca ma 30s na oddanie strzału. Szybko i prosto, dokładnie taki jest lacrosse.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka Ciebie dotychczas spotkała?
Wydaje mi się, że to rozmowa potrzebująca dużo bardziej kameralnej atmosfery ;)

Źródło: zakrzywionykij.pl 
Photo by zakrzywionykij.pl

  • zakrzywionykij

    Komentarz testowy!