Jeden na jeden – Dariusz Czerwik

Zawodnik i prezes stowarzyszenia Lacrosse Club Spartans Oświęcim, jednocześnie pełniący funkcję wiceprezesa Polskiej Federacji Lacrosse jest naszym kolejnym gościem „jeden na jeden”. Dariusz Czerwik, gdyż to o nim mowa, wziął udział w naszej zabawie i odpowiedział na dziesięć pytań.

Zapraszamy do lektury. Przekonajcie się, co ciekawego do powiedzenia miał Dariusz.

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Może głupio to zabrzmi, po prostu były wakacje, godziny popołudniowe po pracy, znajomi wyjechali tu i tam, nudziło mi się i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Przypadkiem wpadłem na artykuł w lokalnych mediach, że w Oświęcimiu organizowane są treningi lacrosse, więc sprawdziłem co to i z czym to się je, a później poszedłem, zobaczyłem, poćwiczyłem, poznałem ekipę i już zostałem. Zawsze mnie ciągnęło do sportu, chciałem grać w jakimś klubie sportowym tak na poważnie, czyli chodzić na treningi, jeździć na mecze, spotykać się z kolegami z drużyny. Próbowałem hokeja na lodzie, ale niestety w czasach kiedy ja zaczynałem, sprzęt hokejowy był bardzo drogi i trochę brakowało kasy na zakupy, dlatego musiałem odpuścić, ale gdzieś w tyle głowy zawsze ciągnęło mnie do hokeja, koszykówki, piłki nożnej. Nigdy nie przypuszczałem, że będzie to lacrosse, ale wciągnęło mnie to i tak już bawię się w to pięć lat.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Najbardziej mi się podoba to, że mogłem spróbować czegoś nowego, czego nikt inny jeszcze nie próbował. Zawsze fascynował mnie hokej (a przecież wywodzi się od lacrosse), więc jak dowiedziałem się, że w mieście coś takiego się pokazało, poszukałem, poczytałem i okazało się, że jest to coś co jest przybliżone do moich zainteresowań. A co dokładnie mi się podoba i co mnie pociąga?? Sam sport, jego uniwersalność, połączenie wielu dyscyplin w jednym, możliwość rozwoju na wielu płaszczyznach zarówno sportowych jak i umysłowych. Lacrosse fantastycznie rozwija zarówno organizm, jak i umysł. Musisz się skupić na wielu rzeczach na boisku, a przy okazji musisz uważać, żeby nikt cię nie poturbował. Poza tym zabawy i radości, jakiej doświadcza się grając w lacrosse, nie można porównać z niczym innym.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Zawsze chciałem zagrać w mistrzostwach Polski i zdobyć medal – zagrałem i zdobyłem, kolejnym marzeniem było dostanie się do reprezentacji Polski i gra na międzynarodowych mistrzostwach, ale na razie nie dane mi było spełnić marzenia o kadrze. Jednak jeszcze nic straconego.

4) Twój najlepszy przyjaciel z boiska? Dlaczego właśnie on?

Jeśli można mówić o przyjaciołach z boiska, to ciężko wymienić jednego. Z każdym z którym gram, czy to w mojej drużynie w Oświęcimiu, czy z innych drużyn w kraju, łączy mnie jakaś więź. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś traktował mnie z góry, zarówno na boisku, jak i poza nim, dlatego choćby z tego powodu każdego kogo poznałem mogę nazwać bardzo dobrym kolegą i mam wielki do niego szacunek. Jeśli chodzi o samych przyjaciół, to są nimi osoby, od których najwięcej się nauczyłem, które mnie wspierają zarówno na treningach, meczach jak i podczas działalności w zarządzie klubu. Bez tych osób, na pewno nie osiągnąłbym tego, co osiągnąłem i zawsze będę im za to wdzięczny i tych właśnie mogę nazwać przyjaciółmi.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Jak wyżej wspomniałem, zawsze marzyło mi się zagrać w mistrzostwach Polski i zdobyć medal, najlepiej złoty, ale każdy inny też jest tak samo ważny. Najlepsze wspomnienie związane z lacrosse połączone jest z dniem, kiedy LC Spartans Oświęcim wygrali w swoim debiutanckim sezonie trzecie miejsce w kraju i brązowy medal mistrzostw Polski. Wielkie wzruszenie, świadomość dobrze wykonanej pracy, mega satysfakcja, że cała drużyna i każdy z osobna swoją postawą zapracowali na ten wynik. Dla mnie osobiście najlepsze wspomnienie to właśnie dzień wygranej i duma z drużyny i samego siebie, że daliśmy radę. Innymi ważniejszymi wspomnieniami to sam początek przygody z lacrosse, tego się nie zapomina :)

6) Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?

To pytanie można rozpatrywać dwojako. Z jednej strony drużyna z Krakowa, w której tak naprawdę zaczynałem swoją przygodę z lacrosse. M.in. zawodnicy z Krakowa nauczyli mnie podstaw tego sportu, przygarnęli mnie i kolegów do drużyny, pokazali swoje tajemnice i grając z nimi dawałem z siebie 120%, ale później przyszło mi się z nimi zmierzyć kiedy już grałem w Spartanach podczas WM2013 i było ciężko, ale cóż takie są reguły gry. Natomiast, jeśli mówić o najtrudniejszej drużynie, to jak do tej pory Kosynierzy Wrocław. Ekipa, która stanowi bardzo zgrany kolektyw, są bardzo doświadczeni, mają wielkie umiejętności, regularnie zawodnicy z Wrocławia grają w reprezentacji Polski i z nimi najciężej i najtrudniej mi się gra, ale z drugiej strony sama przyjemność grać z kimś lepszym, dzięki temu szybciej się uczę i mam satysfakcję, jak za którymś razem ich pokonuję, bo to oznacza że sam podnoszę swoje umiejętności.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś okazję grać?

Najlepszym z jakim grałem, albo jednym z najlepszych jest Michał Bucki, najlepszym chyba Jędrzej Bagiński z Poznania. Natomiast najlepszym zawodnikiem po drugiej stronie „barykady” to Patrik Šagát ze Słowacji. Gość, od którego można się uczyć, uczyć, a i tak zawsze zaskoczy czymś nowym. Miałem oczywiście do czynienia z zawodnikami i trenerami z innych krajów, wiele mi pokazali i nauczyli, ale tylko z tym zawodnikiem miałem przyjemność spotkać się na boisku, i to było coś. Po raz pierwszy w mojej karierze widziałem jak ten zawodnik przyjmuje i podaje piłki, jak potrafi „zakręcić” przeciwnikiem i jak strzela bramki, takich zawodników ogląda się z przyjemnością.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Field, ale tylko z tego powodu, że jeszcze box`a nie zaznałem. Jednak doświadczenia z lodowiska podpowiadają mi, że box pewnie bardziej mi przypadnie do gustu. Pożyjemy, zobaczymy.

9) Gdybyś mógł zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Nie mam bladego pojęcia. Wg. mnie zasady są jasne, proste i nawet postronna osoba, która obserwuje mecz, jest w stanie szybko ogarnąć zasady. Zawodnicy szybko odnajdują się w sytuacji, więc chyba nie ma co zmieniać czegoś, co działa.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Śmiesznych sytuacji była masa, zaczynając od treningów, przez mecze i spotkania pomeczowe z zawodnikami przeciwnych drużyn, na turniejach, choćby Silesia Cup, kończąc. Najdziwniejszej sytuacji raczej nie zaznałem, ale przypominam sobie sytuację, której niewiele zawodników lacrosse w Polsce doświadczyło, a mianowicie mecz Kraków Lacrosse Kings vs. LC Spartans Oświęcim w sezonie 2013/2014 i siedem dogrywek. Mecze pomiędzy drużynami z Krakowa i Oświęcimia, czyli Derby Małopolski, zawsze kończyły się niskimi wynikami, były bardzo wyrównane, a niektórzy sądzą, że najmniej emocjonalne (choć walki było bardzo dużo). Tu jednak po raz pierwszy w historii PLL zdarzyła się dogrywka, która nie rozstrzygnęła wyniku (a był to mecz o być albo nie być w PlayOFF). Po tym było kolejno 5 dogrywek, które dalej nie przeważyły szali na żadną stronę, dopiero w siódmej udało się zawodnikom z Krakowa trafić do bramki. A najdziwniejsze w tej sytuacji było to, że po 1 nikt nie spodziewał się takiego przebiegu sytuacji i każdy liczył na szybki mecz i jasny wynik, po 2 sędziowie prawie spóźnili się na pociąg do domu, a po 3 ani sędziowie, ani zawodnicy nie wiedzieli jak postąpić w takich sytuacjach.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by zakrzywionykij.pl