Jeden na jeden – Eduardo Costa

Polskie podwórko lacrosse składa się w głównej mierze z rodowitych zawodników. Jest jednak kilku graczy z zagranicznymi paszportami, którzy zadomowili się w naszym kraju i przy okazji zdecydowali się poświęcić przygodzie „łapania motyli”. Niektórzy z nich posiadają bardzo ciekawe historie oraz postrzeżenia, niewątpliwie jednym z nich jest nasz kolejny gość.

O kim mowa? Kolejnym gościem naszego jeden na jeden jest Eduardo Costa – obecny zawodnik klubu Kosynierzy Wrocław. Sprawdźcie, jakich odpowiedzi udzielił były gracz m.in. drużyny Kraków Dragons!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?
Zawsze byłem fanem wielu sportów poza piłką nożną, która oczywiście jest w Portugalii najpopularniejsza. Kiedy byłem młodszy sporo interesowałem się sportami amerykańskimi i już wtedy trochę wiedziałem na temat lacrosse’a poprzez oglądanie go na Eurosporcie oraz ESPN America, ale nigdy się w to szczegółowo nie wgłębiałem.

Później, trochę znikąd około 2010 roku ktoś z kim grałem w hokeja zaproponował mi spróbowania swoich sił w lacrosse, który wtedy dopiero co się rozwijał w Lizbonie. Poszedłem na kilka treningów po czym zacząłem szukać więcej na temat tej dyscypliny i ją pokochałem. Zawsze byłem wielkim fanem hokeja, dlatego „najszybszy sport na dwóch nogach” również mnie zaciekawił. Muszę jednak dodać, że na serio wkręciłem się w ten sport dopiero wtedy, kiedy pierwszy raz doznałem smaku rywalizacji grając dla Kraków Dragons w 2011 roku. Wcześniej jedynie trenowałem z ludźmi w Lizbonie, jednak rozgrywanie pełnowymiarowych meczów było zupełnie innym doświadczeniem.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
Jest szybki, fizyczny i zawiera dużo goli! Przy tym wszystkim potrzebne jest dużo strategii, aby móc grać w odpowiedni sposób w ataku i w obronie.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?
Będę trochę oszukiwać i wymienię dwa marzenia, ale oba ze sobą powiązane. Po pierwsze chciałbym, aby lacrosse w Portugalii się w pełni rozwinął z wieloma drużynami w całym kraju i krajową ligą z prawdziwego zdarzenia.

Jednak moim największym marzeniem jest zdecydowanie możliwość reprezentowania w przyszłości barw reprezentacji Portugalii.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
To jest trudne, aby wybrać tego jednego. Praktycznie wszędzie, gdzie grałem: w Lizbonie, Krakowie, Dublinie czy Wrocławiu, wszyscy byli rewelacyjni i jest to jedna z najlepszych kwestii związanych z lacrossem w Europie, ponieważ dyscyplina ta dopiero co się rozwija. Masz to specjalne połączenie poprzez sport, gdzie po prostu każdy sobie wzajemnie pomaga. Oczywiście miałem lepsze relacje z ludźmi z Lizbony, szczególnie z Rui Conde – prezesem Portugalskiego lacrosse’a z którym pracowałem nad rozwojem lacrosse’a w Lizbonie oraz Portugalii.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?
Rok temu kiedy wygraliśmy polską ligę. Był to mój pierwszy tytuł także na zawsze zapamiętam ten moment.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Prawdopodobnie Dublin Avengers. Posiadają dużo dobrze wyszkolonych technicznie zawodników z Północnej Ameryki, a ja grałem wtedy na pomocy, co nie sprawiało mi sporego komfortu.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Hmm muszę zacząć od Jana Rydzaka. Po pierwsze, ponieważ jest moim trenerem, prawda? :) Jednak istotniejsze jest to, że jest rewelacyjnym atletą, świetne opanowanie kija oraz dobrze rozumie grę po obu stronach boiska. Sean Gibson także jest jednym z najlepszych zawodników jakich dotąd spotkałem.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Field lacrosse zarówno jako zawodnik jak i kibic. Jednakże również bardzo lubię box lacrosse.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było
Stworzyć bardziej spójny system zasad pomiędzy NCAA, rozgrywkami szkolnymi oraz meczami międzynarodowymi. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego wszędzie są takie różnice, co po prostu komplikuje dla każdego ten sport.

Dla międzynarodowych zasad chciałbym uczynić ten sport trochę szybszym. Nie jestem fanem shot clock w MLL, ale za to lubię nową zasadę dotyczącą gry na czas (stalling rule) w NCAA. Również międzynarodowe zasady powinny narzucać mniejsze pole gry oraz  limit czasowy na wyprowadzenie piłki ze swojej połowy. Potrafię zrozumieć, dlaczego nie jest to wprowadzone w życie przez FIL, ale według mnie Mistrzostwa Świata sporo by nam tym skorzystały wprowadzając szybsze tempo gry.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?
Nic szczególnego związanego z boiskiem nie przychodzi mi do głowy. Jednak wszystkie Kosynierskie podróże powrotne z meczów posiadają swoje śmieszne momenty.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by Jacek Magierowski