Jeden na jeden – Ilona Flisikowska

Jest byłą Kosynierką, chociaż jak powtarza, nadal czuje się jedną z nich. Na co dzień mieszka w Stuttgarcie, gdzie gra w żeńskiej drużynie ABV Stuttgart. Jednak odległość dzieląca ją od Polski, nie przeszkadza jej w regularnych wizytach w ojczyźnie i stawianiu się na zgrupowaniach do żeńskiej reprezentacji Polski.

Jak pokazały ostatnie tygodnie, poświęcenie się opłacało, gdyż Ilona Flisikowska, będąca kolejnym gościem naszego „Jeden na jeden”, otrzymała powołanie do kadry na rok 2016. Zawodniczce gratulujemy, a was zapraszamy do wywiadu z kadrowiczką!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Na trening przyszłam za namową koleżanki ze studiów. Nie dało się słuchać już dłużej jej entuzjastycznych opowieści, jakie to fajne, jaki ma śliczny kij, jacy super ludzie, a trener tak przystojny, że prawie nie da się skupić na grze. Więc spróbowałam i już zostałam.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Fajna jest szybkość i tempo w jakim zmienia się sytuacja w grze. Ze względu na to, że w damskim mamy tyle zasad, gra wymaga nie tylko umiejętność fizycznych, ale też inteligencji.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Dla zawodniczki na pewno odśpiewanie hymnu narodowego z orzełkiem na koszulce przed meczem na mistrzostwach świata. Dla sędzi, zdobycie czarnej licencji, żeby pomoc dziewczynom w Polsce w zdobyciu i zachowaniu swoich.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Najlepszą przyjaciółką jest każda Kosynierka. Mimo że już dwa lata nie gram z dziewczynami dalej czuje się częścią drużyny.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Ciężko wybrać, ale chyba wyjazd kosynierski do Pragi. Chłopaki grali turniej boxa, a my mieliśmy mecz indor lacrosse w lidze czeskiej. Niezapomniany wieczór, kiedy graliśmy w kalambury po ślasku, a następnego dnia strzeliłam swoja pierwsza bramkę i to drużynie z Radotina. Do dzisiaj nie wiem dokładnie jak to się udało.

6) Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Miałam to szczęście, że grałam przeciwko reprezentacjom Czech, Austrii, Izraela i Holandii. Jednak dla mnie najtrudniejszym przeciwnikiem jest drużyna z Monachium. Gram przeciwko niej średnio 3 razy na rok i za każdym razem mnóstwo się uczę. Dziewczyny sa tak zgrane, że każdy najmniejszy błąd zostaje od razu bezlitośnie wykorzystany.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Kaitlyn Kennedy. Grałyśmy w drużynie stworzonej z dwóch miast – Mannheim i Freiburga. To był nasz debiut w drugiej bundeslidze. Ponieważ nie trenowałyśmy ze soba i spotykałyśmy się tylko na meczach, nikt nie dawał nam większych szans. Kaitlyn na trzecim turnieju skręciła kostkę, ale dalej była z nami na każdym meczu i nas trenowała. Pod jej wodzą udało nam się po pierwszych przegranych meczach, wygrać wszystkie pozostałe i grać spotkanie o pierwszą ligę. Żadna z nas nie chciała go zbytnio wygrywać, bo wiedziałyśmy, ze połowa naszego składu po sezonie odejdzie. Na przerwę w meczu, schodziłyśmy wygrywając 3:0 i zastanawiałyśmy się, czy da się zrezygnować z miejsca w pierwszej lidze. W końcu przegrałyśmy 6:7, ale mecz był niesamowity.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Wolę fielda, lepiej jest grać na zewnątrz. W boxie podobają mi się małe bramki. Po strzeleniu gola ma się 10 razy większą satysfakcje, że wpadło niż w fieldzie.

9) Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Jako sędzia nie mogę powiedzieć nic innego niż dodanie gogli jako obowiązkowych. Ewentualnie pozwolenie na covery przy groundballach. Jeśli piłka wpadnie w chmarę zawodniczek, jest mega ciężko dostrzec czy ktoś nie faulował

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Najśmieszniejsza sytuacja w polskim lakrosie to pewien patologiczny wieczór na zakończenie sezonu cztery lata temu. Kto był ten wie i zapamięta do końca życia.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by Marek Stor/shutterlax.com