Jeden na jeden – Jan Rydzak

Kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć po Weekendzie Mistrzów, a ekipa ZakrzywionegoKija wcale nie zamierza im w tym pomagać, gdyż mamy dla was perełkę wśród perełek – wywiad z Janem Rydzakiem, grającym trenerem Kosynierów Wrocław.

Jak doskonale wiadomo, drużyna z Wrocławia w dniu 21 czerwca 2015 roku pokonała Kraków Kings i została nowym mistrzem Polski. Wywiad z Jankiem został wprawdzie przeprowadzony nieco wcześniej, ale nigdy nie był na czasie tak jak teraz.

1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Przygoda zaczyna się w ciekawy sposób, warto tutaj nadmienić, ęe wszystko to dzięki mojej mamie. Pewnego razu, gdy już porzuciłem wszystkie uprawiane sporty – głównie zespołowe- i jedyna rozrywka w jaka się zaangażowałem był komputer, moja mama odnalazła informacje o pierwszym historycznym meczu lacrosse’a – Kosynierów z Husarią. Położyła mi wydrukowaną kartkę przed nosem i mimo mojego wstępnego braku zainteresowania, udałem sie na pierwszy trening po meczu. Dodatkowo na następnym pojawił się już mój brat Mateusz.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Dyscyplina jest niezastąpiona. Podoba mi się dążenie do perfekcji, aby opanować posługiwanie się kijem. Niesamowite jest to, że gra zespołowa może przybrać właśnie taką formę, gdzie sytuacje, powiedzmy 100%, mogą się przerodzić w 110%. Interesująca jest sama kultura i historia tego sportu. Warto sie trochę zainteresować, gdyż lacrosse jest starszy niż hokej!

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Marzeń mam wiele, ale też wiele z nich łączy sie w całość. Dokładniej ujmując chciałbym, aby powstała kiedyś w Polsce liga zawodowa lacrosse’a. Każdy młody chłopiec lub dziewczyna mogliby mieć wtedy swojego polskiego idola, taki przykład do naśladowania.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Każdy uprawiający tę dyscyplinę jest moim kolegą/koleżanką na boisku i poza nim. Szczególnie w Polsce szanuje każdego kto podchodzi poważnie do grania w lacrosse.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Najlepsze wspomnienie, w tym wypadku może nie znaczyć nic dobrego. Mam jedno konkretne, które zapamiętam do końca życia. Było to pierwsze zgrupowanie i selekcja do kadry Polski. Nie byłem doświadczonym zawodnikiem, ani wyjątkowo wyróżniającym się, ale bardzo chciałem dostać się do kadry Polski na pierwsze MŚ w Manchesterze.
Niestety na zgrupowaniu nie miałem okazji pokazać się z dobrej strony – moja siatka od kija w decydującym meczu rozerwała się. Powołania nie dostałem i do końca życia zapamiętam złość jaka czułem. Od tego momentu obiecałem sobie, że już nie dojdzie do takiej sytuacji i powrócę do kadry lepiej przygotowany. Był to dla mnie pewien „kopniak” na start.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Od zawsze jest to drużyna z Radotina, którą w niedalekiej przyszłość mam zamiar pokonać. Jeżeli będzie mi dane to jako zawodnik, jeżeli nie, to jako trener.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

72 letni starszy pan imieniem Vladimir. Mówiliśmy na niego Vladi i grał z nami na turnieju zimowym w Czechach. Był wyjątkowy! Biegał lepiej od niejednego zawodnika na boisku, podawał niesamowicie precyzyjnie i nie odstawał od młodzieniaszków z Czech.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Lacrosse’a. Nie ma podziałów.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Najbardziej zgadzam się ze zmianą zasad, aby wprowadzić „shot clock”. Niestety zdaje sobie sprawę, że dla nowych drużyn w wymiarach międzynarodowych jest to nie do zaakceptowania.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Kosynierskie wyjazdy…

Źródło: Zakrzywionykij.pl
Photo by Jacek Magierowski

  • Mati

    true story brooo :-) super wywiad!