Jeden na jeden – Kacper Chmielewski

Po kilku zagranicznych twarzach, pora wrócić na rodzime podwórko, tym bardziej, iż okazja ku temu jest przednia – ekipie z zakrzywionykij.pl udało się dotrzeć do osoby, która w pierwszy weekend czerwca, spełni swoje lacrosse’owe marzenie.

Kacper Chmielewski, bramkarz Gromu Warszawa oraz reprezentacji Polski, wziął udział w naszym „jeden na jeden” kilka dni przed turniejem Berlin Open. Spójrzcie, co wynikło z tej rozmowy!

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?
Moja przygoda rozpoczęła się na drugim roku studiów, kiedy to wraz z Dominikiem Donasewiczem (Longpole #5), któregoś dnia postanowiliśmy spróbować czegoś zupełnie nowego. Za sprawą świeżo wchodzącego do kin American Pie: Reunion, obaj przypomnieliśmy sobie o takim dziwnym sporcie, gdzie posługujesz się kijem, żeby strzelać gole. Okazało się że w Warszawie jest drużyna i obaj zgłosiliśmy się na nasz pierwszy trening (na którym notabene Karol Joachim Pernal #23, rozkwasił mi nos piłką :D). Obaj jeszcze nie wiedzieliśmy, że zaraz wciągniemy się w pomysł życia.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?
Cóż, nie będę pewnie oryginalny mówiąc że połączenie precyzji, szybkości, brutalności oraz gry zespołowej. Dodatkowym atutem jak dla mnie jest pewien etos i kultura tego sportu. Ma on rodowód akademicki, do dzisiaj zresztą najlepsze drużyny, to te z najlepszych uniwersytetów. Właśnie stąd wywodzi się pewien fakt którego nie widziałem nigdzie indziej – na boisku jesteśmy wrogami – okładamy się kijem, robimy sobie nawzajem ostre wejścia ciałem, robimy wszystko aby nie dopuścić rywala do strzelenia gola lub robimy wszystko aby tego gola strzelić, ale po meczu jesteśmy przyjaciółmi. Jest to sport, który niesamowicie zbliża ludzi.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?
Hmmm można powiedzieć że właśnie go spełniam (piszę to w przededniu wyjazdu z reprezentacją na turniej do Belina) – gra w kadrze narodowej. Poza tym – awans polskiej reprezentacji (niewykluczone że z moim udziałem ;) ) do niebieskiej dywizji.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?
Ha! Pytanie ciężkiego kalibru – na wstępie zaznaczę że każda osoba z którą kiedykolwiek grałem jest moim „najlepszym ziomem z boiska”. Jeżeli chodzi o krąg najbliższych to wiadomym jest że jest to moja drużyna – Grom (ujęta jako całość). Jeżeli miałbym wytypować najbliższych mi przyjaciół to byliby to: 1. Dominik Donasewicz – człowiek który jest moją totalną przeciwnością, ale to z nim wciągnąłem się w ten sport i razem z nim bronię teraz na każdym meczu bramki; 2. Jakub Lipczik – człowiek maszyna, z którym wspólnie przeżyłem organizację finału (oczywiście nic nie ujmując tutaj reszcie sztabu), z którym nieraz się wzajemnie wydzieraliśmy na siebie oraz osoba, która ma bardzo podobny światopogląd na świat i spojrzenie na rozwój tego sportu w Polsce; 3 Richard Lotti – nasz erasmusowy obrońca z Niemiec (w mistrzowskim sezonie 2013/1014), o którym wszyscy myśleli że jest Włochem – człowiek z którym przeżyłem (lub nie?) niejedną imprezę i zawsze się razem świetnie bawiliśmy.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?
Nooo tutaj chyba bez porównania jest gwizdek końcowy meczu finałowego z sezonu 2013/2014, po którym to zostaliśmy mistrzami Polski!

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?
Lund Lacrosse – chłopaki ze Szwecji, z którymi zmierzyłem się jako mix polsko-angielsko-holendersko-niemiecki. Świetnie strzelająca i dynamiczna ofensywa połączona z cierpliwą i idealnie łatającą dziury obroną (kilka osób z tej drużyny grało w reprezentacji Szwecji na mistrzostwach w Denver).

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?
Jako bramkarz powiem jedno – Kristian Shweitzer – golkiper z 20-letnim stażem, którego poznałem na turnieju w Kopenhadze. Ten człowiek jest po prostu petardą między słupkami.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?
Cóż, nie grałem w boxa i szczerze mówiąc mnie nie ciągnie – bramka w fieldzie wydaje mi się większym wyzwaniem, poza tym nie zniósłbym tylu ochraniaczy na sobie.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co by to było?
Jeżeli chodzi o polskie warunki, to najchętniej dodałbym shot clock – 1 min na oddanie strzału – bramkarze mieliby więcej roboty, a sama gra stałaby się bardziej dynamiczna.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?
Hmmm tutaj mam dwie sytuacje – obie z sezonu 2013/2014.  Pierwsza – dwa mecze z Kosynierami Wrocław w rundzie wiosennej. Mimo dzielącej je dwumiesięcznej przerwy, miały one identyczny przebieg i skończyły się prawie identycznym wynikiem – początkowo Grom zdobywał przewagę, po czym chwilę później Kosynierzy nas doganiali, my znów odskakiwaliśmy,  oni znowu nas doganiali i następowała wymiana cios za cios. Kończył się regulaminowy czas, dogrywka, w której to Kosynierzy pierwsi zdobywali punkt po czym nasza dwupunktowa odpowiedź.

Druga – sytuacja poza boiskowa – wyszedłem ze znajomymi na miasto. Znajomi jak to znajomi – lubią się ponabijać z mojego sportu, że nikt nie wie co to jest itp. W momencie kiedy jeden znajomy zaczynał swój „monolog nierozpoznawalności laxa”, z tłumu nas otaczającego ktoś zawołał „Go Grom! Siema Kacper.” Nie muszę chyba tłumaczyć że znajomych zamurowało (zresztą mnie trochę też :P ).

Źródło: zakrzywionykij.pl
Photo by Marek Stor