Jeden na jeden – Mateusz Rydzak

W polskim środowisku lacrosse’a, istnieje kilka osób, których nikomu nie trzeba przedstawiać ani opisywać – ich nazwisko mówi samo za siebie. Jedną z nich bez wątpienia jest Mateusz Rydzak, będący kolejnym gościem naszego jeden na jeden.

Sprawdźcie, jakich odpowiedzi udzielił na nasz standardowy zestaw pytań.

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Dawno, dawno temu…. Za sprawą nieoczekiwaną – otóż mojego brata i mamy – od nich się zaczęło. Nasza mama przeczytała o pierwszym meczu we Wroclawiu i nas wysyłała – ja stwierdziłem, że niech Janek niech pierw idzie, a ja jeszcze pomyślę. Tak, Yankes był na meczu, bodajże na pierwszym treningu po meczu i przyszedł do mnie. Powiedział, że potrzebują ‚krejzola na bramkę’ – a, że jak twierdził ja pasowałem do zwariowanej pozycji jaką jest bramkarz to uznałem to jako wyzwanie i poszedłem. Pierwszy trening na Kozanowie z Kosynierami był niezapomniany, pamiętam że zaczynałem też wtedy z Mikołajem Rogalskim. Później Kosynierska ekipa nabrała rozpędu a ja coraz bardziej polubiłem ten sport, będąc ich bramkarzem.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Kurcze, kurczeee – każdy szczegół gry: najpierw sama historia od Indian – to, że walczymy jak na ‚małej wojnie’. Przebiegłość zawodników na różnych pozycjach jest niesamowita, każdy może czymś zabłysnąć – bramkarz, pomocnik, obrońca czy atakujący. Dla mnie niesamowity jest sprzęt – kij, kask, rękawice, ochraniacze – samo przygotowanie i wybranie własnego sprzętu wydaję się jak uzbrojenie bohatera w grze rpg. Ostatecznie samo uczucie złapania piłki i niezwykłość tej gry gdy ludzie w ogóle o niej niesłyszeli. Uwielbiam opowiadać o lacrossie!!!!

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Obecnie największymi moimi marzeniami są – wystąpienie Opolskich Tomahawków i wygranie meczu w polskiej lidze lacrosse! 2. Podziwianie dlai kibicowanie drużyny U19 Polskiej reprezentacji na arenie międzynarodowej. 3. lacrosse na lekcjach wfu w szkołach. Dawniej też marzyłem, aby lepiej poznać Japończyka grającego w lacrosse, ze względu na ich szybkość i egzotyczność.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Cóż, jak jeszcze grałem super dogrywałem się z bratem i z obrońcami: Pawłem Kowalem, Wojtkiem Filipkiem ( wtedy grał jeszcze na obronie), Crisem Perzynskim, Pawłem Panejkiem, Danielem Smazą…. Nie mam jednak najlepszego kumpla z boisk. W obecnej drużynie świetnie też dogaduje się z Łukaszem Wakułą ( też obrońca) i Michałem K. ( pomocnik). Reszta chłopaków z Opola to zgrana paka i myślę że jeszcze mnie zaskoczą…

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrosse?

Wyłamie się z pytania i wymienię trzy, bo jest ich masa:

Gdy byłem na pierwszym turnieju Boxlacrosse w Radotinie ( Pradze) zakładając sprzęt bramkarza czułem się jak nie pokonany na tej małej bramce, mimo to puściłem ponad 20 bramek w jednym meczu…

Gdy śpiewaliśmy hymn Polski w Manchesterze w pierwszym meczu przeciwko Bermudom, byłem dumny z polskiego lacrosse’a.

Gdy ze swoją drużyną zrealizowaliśmy mały turniej ‚Żniwa Laxa’ w Chrząstawie Wielkiej, niesamowita pomoc społeczności i zawodników, za którą będę wdzięczny do końca mego życia.

6) Najtrudniejsza ekipa przeciwko której grałeś/aś?

LCC Radotin – młodzi i seniorzy są super utalentowani i mają bakcyla do lacrosse.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Może staroświecki jestem, ale chyba Radek Skala, bramki strzelał mi jak chciał.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Field lacrosse : bramkarz ma większą swobodę ruchu i większe szanse na bramkę. Występuje więcej strategi gry ze względu na zasady i obrońców z długimi kijami.Po za tym jest mniej brutalny, moim zdaniem to liczy się na plus.

9) Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Myślę, że zmieniłbym ilość graczy na ławce rezerwowej do 30 wg FILA, większe możliwości dla trenera. Wprowadziłbym limit czasowy na wyprowadzenie piłki z połowy boiska założmy – 10 sekund lub mniej. Przyspieszyłoby by to grę, shot clock też byłby ciekawy…

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Była taka zagrywka Kosynierska w której – zmyliliśmy Poznaniaków – na jednym z meczór nie wiedzieli gdzie jest piłka – strzeliliśmy bramkę z zupełnie innej strony. Czerwony, zielony! Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi. Wszystkie sytuacje gdy zawodnik gubi piłkę i dalej biegnie myśląc, że ją ma… Samemu też mi się coś takiego zdarzyło, to komiczne dla oka widza i reszty którzy to widzą.

Źródło: ZakrzywionyKij