Jeden na jeden – Maurycy Mierkiewicz

Prezes najstarszego klubu lacrosse w Polsce, Poznań Hussars, pan Maurycy Mierkiewicz jest kolejnym gościem naszego laxowego cyklu – Jeden na jeden.

Zapraszamy do lektury, z której mamy nadzieję, wyniesiecie wiele ciekawych informacji.

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

Nasza Federacja powinna przyznać dyplom uznania dla Eurosportu za rozwój laxa w Polsce, bo również i ja natrafiłem kiedyś na transmisję meczu NCAA. Co prawda obejrzałem tylko 5 minut, ale tyle wystarczyło na wciągnięcie mnie i decyzję o wyjściu na pierwszy trening.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Uwielbiam to, że jest on taki wymagający i wszechstronny. Bycie wysportowanym i dobre panowanie nad kijem może wystarczy żeby się wyróżnić w meczu. Ale, żeby być kompletnym zawodnikiem i móc zagrać dobry sezon to trzeba myśleć zespołowo i przewidywać grę. Poza tym, mimo kilku lat gry ciąglę można czegoś nowego się nauczyć.

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Marzenia osobiste mam dwa: mniejsze i większe. Jedno to zdobycie Mistrzostwa Polski z Hussars, a drugie to reprezentowanie Polski na Mistrzostwach Świata. Najlepiej w Ameryce Północnej, w kolebce lacrosse’a, gdzie taka impreza to wielkie święto. Chciałbym też, żeby Hussars się jak najlepiej rozwijali, zarówno sportowo jak i organizacyjnie.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Trudne pytanie bo z każdym mam dobre relacje w drużynie i z każdym inne wspomnienia. Części osób jestem wdzięczny za wprowadzenie do zespołu i naukę gry, z innymi dobrze się rozumiem podczas gry meczowej, z jeszcze innymi z kolei świetnie się spędza czas poza treningami.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Może nie wspomnienie, a powiem o uczuciu kiedy już sezon laxa się zaczyna. Człowiek wtedy przestawia trochę swój tok myślenia i żyje od meczu do meczu. Od analizy poprzedniego spotkania po koncentrację na kolejnym nadchodzącym. Sądzę, że bardzo wielu z nas tak ma i wie o co mi dokładnie chodzi.

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

Bez wątpienia pierwszy mecz Polish Eagles na Ales Hrebesky Memorial przeciwko kanadyjskiej ekipie (Nova Scotia Privateers – jak dobrze pamiętam). Dla mnie to był pierwszy mecz w box lacrosse’a i czułem się bardzo nieswojo. Z resztą nie tylko ja, bo dostaliśmy łomot. Uświadomiłem sobie wtedy jak dużo znaczy ćwiczyć laxa od dzieciństwa.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Pamiętam, że na Berlin Open kryłem Radka Skałę z LCC Radotin. Przewaga co najmniej z 20kg  na jego korzyść, co już stanowiło problem, a nawet przy szczelnym kryciu nie miał problemu by oddawać silne strzały.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić bo obie opcje mają swoje plusy. Jestem przyzwyczajony do field’a ze względu na nasze rozgrywki, ale po tym krótkim romansie z wersją boxową chciałoby się mieć takie rozgrywki zimą w Polsce.

9) Gdybyś mógł/a zmienić jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Wprowadziłbym do naszych rozgrywek shot clock, żeby jeszcze bardziej uatrakcyjnić mecze, ale wiem, że długo nie będziemy na to gotowi. Byłby to na pewno duży krok naprzód dla naszych zawodników.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

W zasadzie co wyjazd to ciekawa historia do opowiedzenia. Bardzo utkwiła mi w pamięci sytuacja z pierwszego wyjazdu do Serbii, gdy przyjechaliśmy do Belgradu nad spore jezioro i rozpoczęliśmy szukanie boiska turniejowego. Jak tylko znaleźliśmy się nad promenadą przyszedł do nas stary Serb w samych gaciach i po zapytaniu skąd jesteśmy zaczął nas śledzić i krzyczeć „Polaki do wody!”. Wciąż się zastanawiam czy miała to być zachęta do pływania czy wylegitymowania…

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by ZakrzywionyKij.pl