Jeden na jeden – Marianna Zielewicz

O lacrossie mówi, że jest to jej miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż na trening poszła za namową koleżanki. Obecnie, po kilku latach przygody z tym sportem, ma za sobą bardzo udany sezon – zdobyła wicemistrzostwo Polski ze swoim klubem, wystąpiła w kilku międzynarodowych turniejach w narodowych barwach i znalazła się w szerokiej kadrze Polski na mistrzostwa świata i The World Games.

Panie i panowie, gościem naszego „Jeden na jeden” jest Marianna Zielewicz, zawodniczka Poznań Hussars Ladies i żeńskiej reprezentacji Polski w lacrosse.

1) Jak rozpoczęła się twoja przygoda z lacrossem?

W lacrosse zaczęłam grać na pierwszym roku studiów za namową koleżanki z grupy, a do teraz już z boiska, Agnieszki Kosmali. Po pierwszym treningu Aga zdała mi tak ekscytującą i zachęcającą relację, że na kolejny trening wybrałyśmy się już razem. (Później wyszło na jaw, że tak naprawdę to Aga nie chciała być jedynym ‘świeżakiem’ w drużynie, więc zabrała mnie ze sobą.) Wcześniej nawet nie miałam pojęcia, że istnieje taki sport jak lacrosse! Jednak teraz śmiało mogę przyznać, że była to miłość od pierwszego wejrzenia.

2) Co ci się najbardziej podoba w tym sporcie?

Przede wszystkim cenię lacrosse ze względu na to, że jest to gra zespołowa. Zawsze miałam słabość do sportów zespołowych, gdzie poza umiejętnościami indywidualnymi dużą rolę odgrywają zgranie i wspólna praca drużyny. Poza tym dynamika i szybkość akcji jaką charakteryzuje się lacrosse jest niesamowita (może poza momentami ‘po gwizdku’).

3) Największe marzenie związane z lacrossem?

Chwilowo chyba takie samo jak każdej zawodniczki z polskiej ligi – wystąpić w barwach narodowych i wziąć udział w zbliżających się mistrzostwach Świata.

 A także zdobycie mistrzostwa Polski z PHL.

4) Twój najlepszy przyjaciel/ółka z boiska? Dlaczego właśnie on/a?

Nad odpowiedzią na to pytanie długo zastanawiać się nie muszę. ;) To dzięki Agnieszce Kosmali poznałam lacrosse, a wcześniej znałyśmy się już dobrze ze studiów, nic więc dziwnego, że nasze dobre relacje z życia towarzyskiego przeniosły się na relacje z boiska. Jednak mimo wszystko uważam, że ze wszystkimi zawodniczkami czy z klubu czy z kadry dobrze się dogadujemy i nie ma między nami żadnych zgrzytów. W końcu jesteśmy małą (póki co)  lacrossową rodziną.

5) Najlepsze wspomnienie związane z lacrossem?

Uwielbiam to uczucie tuż przed meczem, tuż przed pierwszym gwizdkiem, kiedy ciarki przechodzą mi po plecach, a żołądek wywraca się do góry dnem! To oczekiwanie i towarzysząca mu ekscytacja …grr! To jedno z tych drobnych wspomnień, które zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. J

6) Najtrudniejsza  ekipa przeciwko której grałeś/aś?

International Inferno, pickup team składający się z zawodniczek m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Irlandii – z dziewczynami zmierzyłyśmy się jako National Team Poland podczas Lacrosse Prague Cup 2016, oraz Reprezentacja Niemiec – mecz rozegrany w czasie turnieju towarzyszącego ME mężczyzn w Budapeszcie. Trzeba przyznać.. dostałyśmy niezły łomot. ;) Jednak oba spotkania były bardzo pouczające, pokazały jak wiele pracy jeszcze przed nami, ale również jak dobrze można grać poświęcając wystarczająco dużo czasu na treningi kondycyjne i rozwój umiejętności technicznych.

7) Najlepszy zawodnik z jakim lub przeciwko któremu miałeś/aś okazję grać?

Dziewczyny z wyżej wymienionych drużyn.

8) Field lacrosse czy box lacrosse, co wolisz?

Field. W box’a nie miałam jeszcze okazji grać, ale słuchając opowieści koleżanek bardzo chciałabym spróbować.

9) Gdybyś mógł/a zmienić  jakąś jedną z obecnie obowiązujących zasad lacrosse’a, co to by było?

Dopuszczenie możliwości bardziej agresywnej gry. Oczywiście nie mam tu na myśli prania się kijami, jak w męskiej wersji, ale nie przesadzajmy – nie każde szturchnięcie czy zderzenie prowadzi bezpośrednio do utraty życia, a dziewczyny grające w lacrosse to nie lalki barbie. Myślę że bardziej kontaktowa gra mogłaby zwiększyć emocje zarówno na boisku jak i na trybunach.

10) Najśmieszniejsza, bądź najdziwniejsza sytuacja związana z lacrossem jaka ciebie dotychczas spotkała?

Nie pamiętam dokładnie kiedy i gdzie to było, ale po którymś z ligowych meczy wyjazdowych. Spieszyłyśmy się na pociąg powrotny do Poznania. Na dworcu chyba zbyt głośno musiałam oznajmić jak głodna jestem i jak bardzo źle czuje się mój pusty żołądek, bo w odpowiedzi na moje narzekania pewna starsza Pani podeszła do mnie, wyciągnęła z torebki bułkę, którą przygotowała sobie na podróż i wręczyła mi ją zapewniając, że mi przyda się bardziej.. Widocznie nie miała pod ręką snickersa. :)

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by Szymon Topczewski