Richard Bos – 5 rzeczy, których nauczyło mnie trenowanie

Rok 2016 zaczynamy od kolejnej bardzo dobrej wiadomości, gdyż do grona osób piszących dla naszego portalu, dołącza kolejna bardzo ciekawa osoba – trener żeńskiej reprezentacji Polski w lacrosse, Richard Bos.

Poniżej możecie zapoznać się z jego pierwszym tekstem. Sam Richard obiecuje, że to nie żaden jednorazowy wybryk. Trzymamy za słowo!

 1) Ty jesteś drużyną, twoja drużuna to ty!

Nie myśl, że skoro jesteś trenerem drużyny, nie jesteś jej częścią. To kim jesteś i jak się zachowujesz wobec zawodników, ma taki sam wpływ na nich, jak na ciebie. Oczywiście, kiedy mecz lub trening idzie po waszej myśli, gracze będą zadowoleni. Ty także. Co jednak w przypadku, kiedy mecz nie toczy się zgodnie z planem? Będziesz krzyczeć, wrzeszczeć, rzucać rzeczami? Nie, nigdy tak nie reaguj. Twoje zachowanie wpływa na drużynę, więc bądź osobą, która pozbiera ich do kupy, kiedy dzieją się złe rzeczy. 

2) Zajmuj się małymi rzeczami, a wtedy większe sprawy same się sobą zajmą.

Wielkie rzeczy w lacrossie są bardzo często tą najbardziej pożądaną rzeczą. Jako trener, możesz nauczyć swoją drużynę wszystkiego co wiesz, z nawet i więcej, ale jeśli nie będzie to działać na boisku, jeśli twój plan nie przejdzie do praktyki, nie osiągniesz nic. Jednakże, wszystko co robisz, nieważne jak małe, może przyczynić się do wygranej. Rozmawiaj ze zdenerwowanym graczem przed meczem, upewnij się, że wszyscy są skupieni, trzymaj głowę wysoko i patrz w przyszłość. Kiedy wszystko zacznie się układać, a zawodnicy zrozumieją, że są częścią tej samej układanki, wielkie rzeczy same zaczną przychodzić. 

3) Bądź gotowy do improwizacji

Jest mnóstwo rzeczy, które mogą wydarzyć się przed, podczas lub po treningu. Mówię tutaj o pogodzie, kontuzjach, nieobecnościach czy braku boiska. Zauważalne jest to zwłaszcza w Europie, gdzie większość zawodników lacrosse’a jest w wieku uczelnianym lub starszym. Jeśli oczekujesz 15 osób na treningu, a zamiast tego przychodzi 8, nie ma opcji, żebyś przećwiczył scrimmage na połowie boiska, nie mówiąc już o pełnej transition.

Miałem okazję być na boiskach, gdzie trening oznaczał pojawienie się czterech osób, czyli wszelkie wcześniejsze plany, można było sobie wsadzić w buty.

Co jeśli boisko jest zamarznięte i nie można wyjść na zewnątrz? Sesja na siłowni? Bardzo mało prawdopodobne, zwłaszcza w Europie, gdzie drużyny rzadko mają okazję poćwiczyć na sali lub siłowni.

4) Nawet świetny gracz miewa gorsze dni 

Każdy ma gorsze dni, czasami z różnych przyczyn. Kiedy to się dzieje, twój umysł wariuje i nie jesteś w stanie skupić się w 100% podczas treningu lub meczu. Jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli twój najlepszy zawodnik, nagle nie potrafi zebrać groundballa, upuszcza piłkę lub nie oddaje strzałów to coś jest na rzeczy. Instynkt podpowiada, że powinno się krzyknąć na niego. To jednak NIE zadziała! Weź taką osobę na bok, porozmawiaj z nią, dowiedz co się dzieje i upewnij ją, że przejście obok tego meczu/treningu nie jest końcem świata. 

Co innego, kiedy twój zawodnik ma gorszy dzień z powodu imprezowania, czy czegoś podobnego. Wówczas należy wyciągnąć konsekwencje jak dodatkowe bieganie, zakaz gry w meczu itd.

5) Idealne treningi czynią idealną drużynę

Chcąc rozwijać się jako drużyna, jako trener czy jako zawodnik, boisko treningowe powinno być twoim najlepszym przyjacielem. Podobnie jak ścianka. Traktuj każdy trening jak mecz, traktuj to jak moment przełomowy, który ma sprawić, iż twoja forma wystrzeli w górę. Nie spuszczaj głowy, kiedy popełnisz błąd – właśnie po to trenujemy. Wyznacz sam sobie cele, które nie są zależne od rodzaju treningu, pogody czy liczby trenujących. „Złapię każde podanie, zbiorę każdego GB, wygram piłkę na wznowieniu” to cele, które możesz realizować samemu. 

 Jeśli dasz z siebie wszystko podczas treningu, dasz z siebie wszystko także podczas meczu.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by Dawid Szymczak