Podsumowanie X weekendu Polskiej Ligi Lacrosse

W drugi weekend marca w Warszawie oraz Katowicach odbyły się dwa zaległe spotkania rundy jesiennej, wschodniej oraz zachodniej dywizji Polskiej Ligi Lacrosse. Sprawdźmy, co wydarzyło się na polskich boiskach.

W sobotę 11 marca w stolicy Polski zmierzyły się dwie najlepsze ekipy w Dywizji Wschodniej, Grom Warszawa oraz Kraków Kings. Pojedynek był tak zwanym meczem o cztery punkty, gdyż decydował o rozstawieniu przed fazą play-off i trafieniu na słabszego, bądź mocniejszego rywala.

Emocje towarzyszyły spotkaniu już od samego początku, kiedy to po kilku minutach, goście wyszli na prowadzenie 2:0, aby pierwszą kwartę wygrać 3:1. W drugiej odsłonie gry, Grom zaczął szaleńczą pogoń za rywalem, doprowadzając nawet do wyrównania, jednakże na chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, Królów na ponowne prowadzenie wyprowadził Michał Zalas.

Kolejna odsłona gry to ponownie remis, gdyż na trafienia Lipczika oraz Motschiedlera, goście odpowiedzieli bramką Zalasa. Kiedy wydawało się, iż rozstawienie w play-offach będzie niepewne do końcowego gwizdka, podopieczni Piotra Cyrkowicza wrzucili wyższy bieg, zdobywając w czwartej kwarcie aż pięć goli na które gospodarze nie odpowiedzieli ani jednym trafieniem. Spora w tym zasługa Cyrka, który trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców w tym spotkaniu, notując dwa gole w ostatniej odłsonie meczu. Napastnik Kings dorzucił do tego jeszcze dwie asysty i został wybrany graczem spotkania.

Ostatecznie Kings pokonali Grom i z pierwszego miejsca awansowali do ćwierćfinału rozgrywek, gdzie powinni zmierzyć się z ostatnią drużyną Dywizji Zachodniej, czyli Ravens Łódź. Jednak z powodu wycofania się Kruków z rozgrywek, Królowie otrzymali bezpośredni awans do półfinału rozgrywek, a tym samym zapewnili sobie udział w tegorocznym Weekendzie Mistrzów – pytanie tylko, o jaki medal zawalczą w ostatni weekend czerwca w Katowicach.

Grom po uplasowaniu się na drugiej pozycji w Dywizji Wschodniej, trafi w fazie play-off na trzecią drużynę drugiej grupy, czyli AZS Legion Katowice.

17309452_1274848142594701_5518652040653327083_n11.03.2017 r. 14:30 Warszawa,
Grom Warszawa 5-11 Kraków Kings


Bramki:
Michał Stor 9’, Jakub Lipczik 30’, Maciej Kawka 33’, Jakub Lipczik 51’, Eric Motschiedler 59’ – Patryk Piękoś 1’, Jakub Zajdel as. Grzegorz Lasoń 3’, Piotr Cyrkowicz 13’, Michał Zalas 38’, Michał Zalas as. Piotr Cyrkowicz 54’, Piotr Cyrkowicz 62’, Patryk Piękoś as. Mikołaj Buszko 64’, Grzegorz Lasoń 66’ , Patryk Piękoś as. Piotr Cyrkowicz 71’, Piotr Cyrkowicz as. Mikołaj Buszko 72’.

Kary: Cezary Wiśniewski 2 minuty, Jakub Lipczik 1 minuta, Radosław Markowski 1 minuta, Karol Dubrawski 1 minuta – Radosław Żelazny 1 minuta

Najlepszy gracz meczu: Piotr Cyrkowicz (Kraków Kings)

– Mecz z Kings wbrew wynikowi nie miał wcale charakteru wyraźnej przewagi krakowiaków. Przez 3 kwarty obie drużyny wymieniały ciosy, można powiedzieć że była to walka oko za oko. Jednakże to drużyna ze stolicy Małopolski lepiej kontrolowała possesion time, składnie i długo rozgrywając w ataku co zmusiło Nas grać długie minuty w obronie. Z racji na niecharakterystyczną dla Nas krótką ławkę zmian, skutki długiej gry w obronie dały się we znaki w 4 kwarcie, którą sromotnie przegraliśmy, przegrywając również mecz. Patrząc obiektywnie na mecz muszę przyznać, że mieliśmy bardzo dobrą skuteczność w ataku, większość akcji kończyła się golem, lub bardzo dobrym strzałem. Podobnie ma się sprawa jeżeli chodzi o grę w obronie – wyłączając 4 kwartę, przez 3 kwarty nie mieliśmy zbyt wielkich problemów z powstrzymaniem ofensywy Kings’ów, zmuszaliśmy ich do oddawania nieprzygotowanych lub słabych strzałów, w odpowiednich momentach podwajaliśmy i graliśmy całkiem solidny 1vs1 defense oraz wiele razy udało nam się zagonić piłkę po strzale. Warto, myślę również wspomnieć o bardzo dobrym mentalnym przygotowaniu całej drużyny. Czego zabrakło? Przede wszystkim 2-3 zawodników (w tym jednego obrońcy z długim kijem) i lepszej gry między restraining line’ami co zaowocowały by większą ilością okazji do strzału. Serdeczne gratulacje dla Kings za kawał dobrego lacrosse’a i automatyczny awans do półfinału – wyznał bramkarz Gromu, Kacper Chmielewski.

– Mecze rozgrywane zaraz po przerwie zimowej zawsze dostarczają tej dodatkowej niepewności związanej z dyspozycją obydwu drużyn. Dodatkowym czynnikiem wzmagającym ciekawość przed tym meczem była sytuacja w grupie Wschodniej. Naszym celem było oczywiście zwycięstwo i to osiągnęliśmy pokazując tym samym, że nie przespaliśmy zimy. Sztab szkoleniowy jest bardzo zadowolony z tego spotkania, szczególnie biorąc po uwagę to, że to my dyktowaliśmy tempo tego spotkania. Wynik 11 – 5 nie oddaje do końca przewagi jaką mieliśmy nad Gromem w tym spotkaniu. Oddaliśmy mnóstwo strzałów na bramkę przeciwnika i jesteśmy przekonani, że na następnych treningach poprawimy swoją skuteczność. Oprócz przewagi w ataku, dominowaliśmy również w obronie czy w liczbie zebranych GB. W tym momencie jedyne co nas martwi to to, że następne spotkanie gramy dopiero 21 maja – stwierdził obrońca Kingsów, Radosław Żelazny.

Swoje zaległe spotkanie rozegrali także zawodnicy AZS Legionu Katowice i Kosynierów Wrocław, którzy zmierzyli się w niedzielę, 12 marca na bocznym boisku Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Zawodnicy obu ekip mieli w pamięci poprzednie starcie tych zespołów, kiedy to we Wrocławiu, mistrzowie Polski udzielili rywalom solidnej lekcji lacrosse, wygrywając mecz 21:0.

Rewanżowe spotkanie rundy jesiennej pomiędzy Legionem i Kosami zupełnie nie przypominało wrześniowego pojedynku. Można tutaj mówić o brakach kadrowych w obu drużynach, gdyż podopieczni Daniela Smazy na Górny Śląsk przyjechali w zaledwie 14-osobowym składzie (taka sama liczba zawodników stanowiła kadrę meczową Legionu), jednak w grze gospodarzy było widać sporą poprawę od poprzedniego meczu i ambicję, aby zgromadzeni na obiekcie kibice, nie byli świadkami kolejnego blamażu.

Kosynierzy konsekwentnie aplikowali gospodarzom dwie bramki na kwartę. Główna w tym zasługa Ryszarda Matkowskiego, który zakończył spotkanie z dorobkiem pięciu goli – najwidoczniej znalazł on sposób na dobrze dysponowanego tego dnia Krzysztofa Burzyńskiego. Na trafienia gości, Legion zdołał odpowiedzieć tylko golem Adama Grabowskiego, kończąc spotkanie porażką 1:8.

Teraz przed ekipą Legionu ostatni zaległy mecz, wyjazdowe starcie z Poznań Hussars. Później już faza play-off, gdzie zagrają z Gromem Warszawa, podczas gdy mistrzowskie Polski udadzą się na wschód, aby podjąć ostatnią drużynę Dywizji Wschodniej, Ułanów Lublin.

17352040_1274854495927399_869623455815883322_n12.03.2017 r. 13:00 Chorzów,
AZS Legion Katowice 1-8 Kosynierzy Wrocław


Bramki:
Adam Grabowski 19’ – Marcin Janiszewski as. Luke Stypulkowski 8’, Ryszard Matkowski 19’, Ryszard Matkowski as. Tomasz Kędzia 21’, Ryszard Matkowski 26’, Luke Stypulkowski 44’, Ryszard Matkowski 49’, Tomasz Kędzia 66’, Ryszard Matkowski as. Marcin Janiszewski 72’.

Kary: Filip Kozicki 2,5 minuty, Mateusz Otrębski 1 minuta, Łukasz Wykręt 1 minuta, Michał Dyjas 0,5 minuty – Adam Tymorek 1 minuta, Dawid Zając 1 minuta, Luke Stypulkowski 1 minuta, Bartosz Kajor 1 minuta, Ryszard Matkowski 0,5 minuty.

Najlepszy gracz meczu: Ryszard Matkowski (Kosynierzy Wrocław)

– Mecz z Legionem był naszym pierwszym meczem tej wiosny. Do Katowic pojechaliśmy w dość okrojonym składzie, w sumie na mecz wystawiliśmy tylko czternastu zawodników. Ciężka sytuacja kadrowa spowodowana zawieszeniami oraz licznymi kontuzjami to doskonała okazja do ogrania się przez naszych młodych zawodników. NA obronie świetnie spisywał się 19-letni Adam Tymorek natomiast na pomocy szalał 16-letni Jakub Dziarnowski. Dodatkowo cieszy fakt, że świetną skuteczność strzelecką z poprzedniego sezonu zachował Ryszard „Rico” Matkowski, który zasilił nasze konto aż 5 trafieniami do bramki rywali. Przed meczem wiedzieliśmy, że nie będzie on należał do kategorii tych łatwych. Nasze przypuszczenia sprawdziły się. Zespół z Katowic postawił poprzeczkę bardzo wysoko, ich gra w ataku oraz w obronie wyglądała bardzo dobrze. Na szczęście udało nam się zachować zimną głowę i pewnie wygrać mecz, tym samym zostając liderem naszej grupy. Wracamy teraz do naszych treningów boiskowych, przygotowując się na kolejne mecze Polskiej Ligi Lacrosse, na których pokażemy zupełnie nową jakość – podsumowuje trener Kosynierów Wrocław, Daniel Smaza.

– Każdy oczekiwał, że niedzielny mecz będzie wyglądał podobnie jak do naszego poprzedniego spotkania gdzie przegraliśmy ogromną różnicą  bramek. Jednak postawiliśmy się wrocławianom i po twardej grze niestety musieliśmy uznać ich wyższość. Cieszy nas to, że mieliśmy dość sporo sytuacji oraz graliśmy dość twardo. Dalej u nas szwankuje wykorzystywanie sytuacji praktycznie stuprocentowych i będziemy starali się to w następnych meczach zmienić. Przed nami spotkanie już w tę sobotę z Poznaniem, jak uda nam się spełnić wszystkie założenia przedmeczowe to możemy pokusić się o niemałą niespodziankę – komentuje Filip Kozicki z Legionu Katowice.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by LacrossePolska i Shutterlax.com

  • Piotr Cyrek Cyrkowicz

    2 asysty ;)

    • zakrzywionykij

      poprawione! :)