Trenuj, żeby wygrać mecz w ostatniej minucie

Czasami zdarzają się sytuacje, kiedy na minutę przed końcem bardzo wyrównanego spotkania, prowadzisz różnicą jednej bramki lub też odwrotnie, przegrywasz tylko jednym golem. Zawodnicy wówczas niezbyt mają pojęcie co zrobić, dopada ich niepotrzebna presja i ręce zaczynają płatać figle, posyłając piłkę nie tam, gdzie sobie tego życzą.

Chcąc uniknąć takich sytuacji, warto przećwiczyć takie warianty podczas treningu i tutaj z pomocą przychodzi nam trener Mike Muetzel. Korzystając z poniższych wskazówek, możecie wypróbować dwa scenariusze: pierwszy, gdzie staracie się rozgrywać piłkę przy podwojonym kryciu i małej przestrzeni oraz drugi, gdzie wasz bramkarz wychodzi do przodu i kryje jednego z zawodników. Każda z tych opcji jest przewidziana na minutę czasu.

Jest to świetny pomysł na ostatnie 10 minut treningu, a jeśli możesz to ćwiczyć kilka razy w tygodniu, wówczas jest naprawdę idealnie. Wystarczy sześciu ofensywnych zawodników na połowie przeciwnika oraz sześciu obrońców, którzy będą starali się robić wszystko, żeby odzyskać piłkę. Najlepiej, kiedy w ćwiczeniu uczestniczą wszyscy zawodnicy i po trzydziestosekudnowej gierce, wchodzi nowa dwunastka (bądźmy jednak realistami i w Polsce trzymajmy sie jednej dwunastki). Upewnijcie się, że ofensywa wie, iż ma tylko dziesięć sekund na przejśc na połowę rywala i kolejne dwadzieścia sekund na utrzymanie piłki. Zawodnicy muszą wiedzieć w jaki sposób zachować posiadanie. Niektórzy trenerzy chcą, aby piłka krążyła po obwodzie, inni preferują podanie do tego najszybszego, który będzie uciekać obronie po całej szerokości boiska.

Każdy trener chce mieć specjalną zagrywkę, której użyje właśnie w takiej sytuacji. Nie ma szans, żeby rozrysować to na tablicy w trakcie „czasu” na meczu i natychmiast wprowadzić to w życie. Dlatego też wybierzcie dwa lub trzy zagrania i trenujcie je tak często, jak tylko możecie.

Scenariusz #1

Do końca meczu zostało mniej niż dwie minuty. Twoja drużyna prowadzi. Wszystko, co musicie zrobić to utrzymać posiadanie przez niecałe sto dwadzieścia sekund, ale trzeba to zrobić na połowie przeciwnika. Uwierzcie, że jest to o wiele łatwiejsze niż wygląda, jednak trening tej zagrywki jest kluczowy.

Zamrożenie piłki

Każdy trener ma swoją własną filozofię odnośnie tej sytuacji, ale dla mnie kluczowe jest to, żeby posiadać taką filozofię i ćwiczyć ją najczęściej, jak to tylko możliwe!

Pamiętajcie, macie 10 sekund na przeniesienie piłki na połowę rywala od momentu wznowienia gry. Bieg z piłką zajmie około siedmiu/ośmiu sekund, które mogą zrobić różnicę. Kluczowe jest tutaj to, aby zawodnicy mieli świadomość, że im szerzej będą ustawieni, tym większe szanse na powodzenie ma ich akcja. Zmniejszenie każdej okazji na podwojenie ze strony rywala jest tutaj na wagę złota!

Uwielbiam zachęcać drużynę, żeby przeniosła piłkę na X. To nie jest czas, żeby stawiać zasłony osobie z piłką, ale co innego zasłony daleko od piłki – to może być efektywne. W tej sytuacji jest mnóstwo miejsca za bramką, żeby jeden zawodnik mógł swobodnie tam biegać. Gracz z piłką MUSI być w ciągłym ruchu. Jeżeli jest naciskany, najlepszą opcją w tej sytuacji jest tzw. skip pass, czyli podanie przez dwóch, ale powrót na „iksa” tak szybko, jak to tylko możliwe jest idealnym wyjściem.

Często umieszczam pozostałych pięciu ofensywnych zawodników jak najbliżej linii tercyjnej, żeby w razie próby fastbreaka, byli w stanie szybko zareagować i przerwać tranzycję. Kiedy osoba z piłką na X zostaje podwojona, zawodnik przy linii tercyjnej znajdujący się najdalej od piłki wybiega w kierunku bramki, żeby być szybką opcją do podania. Kiedy otrzyma piłkę, przemieszcza się na X, podczas gdy gracz z „iksa”, zajmuje jego miejsce przy linii tercyjnej.

Jeśli zdarzy się, że stracicie piłkę na „iksie”, zmniejszy to szansę na wyprowadzenie fastbreaka oraz wydłuży odległość, jaką drużyna przeciwna musi pokonać do waszej bramki. Pamiętajcie, bardzo często broniąca drużyna wykorzysta bramkarza do podwojenia lub przemianuje go na obrońcę, który będzie bronił w okolicy krisa. Dlatego ważne jest trenowanie tego przynajmniej dwa razy w tygodniu. Dzięki temu, zawodnicy będą odczuwać mniej presji i podczas meczu szybko odnajdą się w tej niecodziennej sytuacji.

Scenariusz #2

Do końca meczu pozostało kilka minut, przegrywacie jedną bramką i jak najszybciej musicie wykonać pressing, żeby odzyskać posiadanie.

Pressing obrony

Czas na żądanie nie jest najlepszym miejscem na tłumaczenie tego, jak powinien wyglądać pressing lub podwojenie. Trening jest kluczowy. Podczas każdego sezonu, mecz lub dwa mogą być wygrane/przegrane w takich okolicznościach.

Większość trenerów oczekuje, że natychmiast po gwizdku, podwoicie osobę z piłką. No dobra, ale kto powinien podwoić? Jeśli piłka jest za bramką, może to śmiało zrobić bramkarz. Ponownie, nieważne jest to, jakiej filozofii użyjecie, ale to, aby była ona dla wszystkich jasna i dobrze wytrenowana.

Osobiście lubię, żeby podwojenie na piłce wykonywały długie kije, kryjąc także ciasno dwóch najbliższych ofensywnych graczy, zmuszając gracza w posiadaniu do wykonania od razu złego, długiego podania przez dwóch. Pamiętajcie, żeby ćwiczyć podwojenie na treningach! Miejcie swoją filozofię i ćwiczcie to!

Źródło: Mike Muetzel, LaxCoachMike.com
Photo by Marek Stor/Shutterlax.com