Chris Golczynski. Znacie tego chłopaka?

17-letni obecnie Christian Golczynski nie pamięta zbyt wiele z tego wydarzenia. Zdaje się, iż minęły całe wieki, odkąd jako ośmioletni chłopak, który z trudem powstrzymywał płacz, odbierał złożoną amerykańską flagę na pogrzebie swojego ojca, stając się tym samym bohaterem jednego z najbardziej ikonicznych obrazów dotyczących wojny w Iraku.

Jednak Golczynski, będący bramkarzem w drużynie DeMatha, wciąż robi wszystko, żeby ludzie poznali historię jego ojca: sierżanta Marines, Marca Golczynskiego, który zginął w Iraku w 2007 roku. Jak wynika z opowieści, Marc był kochającym ojcem, zawsze znajdującym chwilę, żeby powygłupiać się ze swoim synem.

Jak się okazuje, przez niemal całą ostatnią dekadę, chłopak robił wiele, żeby opowieść przetrwała. W każde Boże Narodzenie, Chris wraz ze swoją matką, Heather, wspiera fundację A Soldier’s Child, zajmującą się miejscowymi rodzinami i wysyłając im prezenty na święta/urodziny. Czasami wśród prezentów, znajdują się kije do lacrosse’a.

Golczynski w ten sposób chce odpłacić się ludziom za wsparcie, jakie otrzymał podczas swoich pierwszych świąt bez ojca. Kiedy zdjęcie i historia z nim związana obiegły świat, Chris otrzymał pierwszy prezent od fundacji za sprawą Daryl Mackin.

„W takich momentach człowiek czuje się bardzo samotnie” przyznaje chłopak. „Dzięki prezentom, ludziom robi się cieplej na sercu. Kiedy potrzebowaliśmy wsparcia, znaleźli się cudowni ludzie. Teraz chcemy robić to samo, upewniając się, że inni wiedzą, iż mogą na nas liczyć.”

Chris Golczynski ostatnio wysłał lacrosse’owy kij do dziecka kapitana Briana „Bubby” Buntinga, który był wielkim fanem tego sportu.

Sam Chris nigdy wcześniej nie słyszał o lacrossie, kiedy siedem lat temu przeprowadzał się na przedmieścia Waszyngtonu z Tennessee. Po pojawianiu się w nowym miejscu, zobaczył ogłoszenie, poszedł na trening i zakochał się w lacrossie. Cztery lata temu, jego drużyna poszukiwała chętnego na bramkę, gdyż ich dotychczasowy golkiper nabawił się urazu. Wyzwania podjął się Golczynski i jak mówi, nie żałuje swojej decyzji.

„Okazało się, że gra na bramce daje więcej frajdy niż bieganie po pomocy” komentuje 17-letni bramkarz.

W DeMatha, Chris robi także jeszcze inną rzecz. Kontynuuje dziedzictwo oficera Navy SEAL’s, Brendana Looneya oraz oficera Marines, Travis Maniona – dwójki przyjaciół i zapalonych graczy lacrosse’a, którzy zginęli podczas misji w Afganistanie. Niedawno na profilu bramkarza na Twitterze, pojawiło się zdjęcie Chrisa przy grobach obu żołnierzy. Na koszulkach DeMatha, do dzisiaj znajdują się cytaty obu graczy. „Jeśli nie ja to kto?” będące słowami Maniona oraz „Bądź silny, bądź odpowiedzialny i nigdy nie narzekaj”, czyli słowa Looneya.

„Naprawdę dobrze jest widzieć, że gra się nie tylko dla samego siebie” podsumowuje Chris Golczynski.

Golczynski_with_Looney-Manion

Materiał pochodzi z wojskowej edycji magazynu „Lacrosse Magazine”, który ukazał się w listopadzie 2014 roku. Powyżej znajduje się jego zaktualizowana wersja z laxmagazine.com