Kosynierki Wrocław na Isar Box Lacrosse

W ostatni weekend stycznia, Kosynierki Wrocław postanowiły pójść w ślady Polish Eagles, wyjeżdżając do Niemiec na turniej Isar Box Lacrosse.

Rozgrywki odbywały się pod Monachium i sporo różniły się od fieldowych meczów lacrosse’a. Najważniejszymi różnicami była liczebność zawodniczek na boisku (5 + bramkarka), dozwolona większa gra ciałem i spotkania trwające 2×10 minut. Warto także zaznaczyć, że na wyprowadzenie piłki za połowę, drużyna miała 10 sekund, a po jej przekroczeniu, nie można było się wrócić z akcją. Dodatkowo, na oddanie strzału zespół miał 30 sekund; nie było także autów.

Drużyna z Wrocławia na Isar Box Lacrosse wystąpiła w składzie:
Agata Lubowiecka (BR), Małgorzata Kacperczyk, Kamila Sadowska, Joanna Wawrzynów, Katarzyna Czarnecka, Ilonka Flisikowska (ABV Stuttgart), Agnieszka Kosmala (Poznań Hussars Ladies).

Dziewczyny zmagania w turnieju rozpoczęły w sobotę od pojedynku z drużyną gospodarzy, wygrywając po zaciętym meczu 6:5. Cztery bramki w tym spotkaniu padły po strzałach Kasi Czarneckiej, dwa po uderzeniach Gosi Kacperczyk. Chwilę później, przyszła kolej na starcie z Köln, które niestety zakończyło się porażką 2:9 (gole Czarneckiej i Kacperczyk). Na zakończenie sobotnich zmagań, Kosynierki Wrocław zagrały jeszcze z późniejszym triumfatorem rozgrywek, Loveland. Niestety także tutaj musiały uznać wyższość rywalek, które wygrały 12:2 (bramki Agnieszki Kosmali i Kacperczyk).

Niedziela rozpoczęła się od bardzo ważnego spotkania, gdyż zwycięstwo w nim pozwoliłoby na zagranie dziewczynom o piąte miejsce w Isar Box. Kosynierki wyszły na boisko bardzo zmotywowane i po ładnym meczu pokonały Dresden Braves 3:2. Autorkami bramek były Kosmala, Sadowska oraz Flisikowska. Dzięki tej wygranej, drużyna z Polski mogła chwilę później zagrać o wspomnianą piątą pozycję z Heidelberg. Tutaj dziewczyny wsparła zawodniczka Stuttgartu, Claudia Kansy, co jak się okazało, miało znaczenie w ostatecznym rozrachunku.

Kosynierki Wrocław pokonały rywalki 5:4 po golach Czarneckiej (2x), Flisikowskiej, Kosmali oraz wspomnianej przed chwilą Kansy. Ostatecznie, zespół z Wrocławia, wzmocniony dziewczynami z Poznania i Stuttgartu, zajął w Isar Box Lacrosse piąte miejsce (na jedenaście startujących ekip). Całą imprezę wygrała drużyna Loveland (LoveLax), drugie miejsce przypadło Retronixen, a trzecie Vienna Monarchs Lacrosse.

Isar Box to było dla nas duże wyzwanie, chociaż podeszłyśmy do turnieju na luzie, wedle starej zasady jeszcze z czeskiej ligi halowej, czyli przegrać mniej niż 20 bramkami ;) Nie nastawiałyśmy się na ani jedno zwycięstwo, pojechałyśmy tam po porządną lekcję lakrosa. To spontaniczne podejście pozwolilo nam wygrać spotkanie z gospodyniami, którym otwierałyśmy turniej. Każde kolejne zwycięstwo było dla nas zaskoczeniem, ale jednocześnie radością. Wygrałyśmy 3 z 5 meczów z naprawdę mocnymi drużynami. Cieszymy się, że mimo tylu lat zajmowania ostatnich miejsc na turniejach międzynarodowych, wreszcie pokazałyśmy, że polskie dziewczyny jednak potrafią coś ugrać. Zasady turnieju znacznie różniły się od klasycznej wersji field lacrosse. Dzięki temu gra była bardzo szybka, dynamiczna, a przez to dużo ciekawsza i bardziej wymagająca. Teraz chcemy grać tylko w boxa!! – komentowała po turnieju Gosia Kacperczyk.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl/Kosynierki Wrocław
Photo by Fotoroland.de