Lacrosse na Igrzyskach Olimpijskich to żadna bajka

Jak zdążyliście zauważyć, nasz dział „1” na „1” cieszy się sporą popularnością. Podczas przepytywania ludzi ze świata lacrosse’a, częstą odpowiedzią na pytanie o największe marzenie było zobaczenia ich dyscypliny podczas letnich Igrzysk Olimpijskich. Jeszcze niedawno było to życzenie typu science fiction, wiele osób traktowało taką myśl jako kompletną abstrakcję, ale czy oby na pewno?

W konkursie, który ma wyłonić gospodarza letnich Igrzysk Olimpijskich 2024 pozostało pięć kandydatur: Paryż (Francja), Los Angeles (Stany Zjednoczone), Rzym (Włochy), Hamburg (Niemcy) i Budapeszt (Węgry). Najmniejsze szanse posiada kandydatura niemiecka. Mieszkańcy Hamburga w listopadowym referendum opowiedzieli się przeciwko kandydaturze tego miasta do organizacji igrzysk. Pomysł poparło 48,4 procent głosujących. Frekwencja wyniosła prawie 50 procent. Jednakże Międzynarodowy Komitet Olimpijski wyłoni zwycięskie miasto dopiero w 2017 roku.

Lacrosse na Igrzyskach Olimpijskich to wcale nie jest bajka!

Lacrosse przechodzi podobną drogę kwalifikacji jaką ma za sobą golf, który będzie obecny już podczas 2016 roku w Rio de Janeiro. Lacrosse podobnie jak golf jest jedną z najstarszych dyscyplin nowożytnych Igrzysk Olimpijskich. Już ponad 100 lat temu medale w tej dyscyplinie rozdawane były na zawodach w 1904 i 1908. Podczas letnich Igrzysk w 1928 w Amsterdamie, w 1932 w Los Angeles oraz w 1948 w Londynie roku był on dyscypliną pokazową. Od tamtego momentu lacrosse nie miał po drodze z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. W głównej mierze poprzez niską popularność, słaby rozgłos w mediach i nikły rozwój w sferach marketingowych.

Nie da się jednak ukryć, że lacrosse przeżywa na przestrzeni ostatnich kilku lat renesans. Jest on popularny jak jeszcze nigdy wcześniej. W samych Stanach Zjednoczonych sport ten uprawia ponad 750 tysięcy sportowców. Na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata w Denver wystąpiło 38 drużyn. Jest to niebo, a ziemia w porównaniu do trzech reprezentacji, które brały udziały w igrzyskach w 1904 i 1908. Warto zaznaczyć, że grono nowych członków stale się poszerza, a lacrosse pojawia się w coraz to nowszych i bardziej egzotycznych miejscach.

Obserwatorzy, kibice oraz wszystkie pozostałe osoby związane ze sportem Irokezów mogą być stronnicze, oceniając bardzo pozytywnie szanse pojawienia się ich sportu na wyczekiwanych Igrzyskach. Warto w tym celu poznać opinie bezstronnych ekspertów tym bardziej, że są one równie perspektywiczne. Według nich wielce prawdopodobne jest, że lacrosse pojawi się jako pełnoprawny członek już w 2024 roku. Szanse na to dodatkowo wzrosną, jeśli gospodarzem zostanie Los Angeles, czyli znaczący punkt na światowej mapie lacrosse’a. Możliwości na zostanie pełnoprawną dyscypliną olimpijską podczas zawodów w 2020 roku już nie ma. Lacrosse przegrał tę rywalizację z takimi sportami jak surfing, baseball, softball czy karate. Jednak mimo wszystko możliwy jest udział lacrosse’a podczas zawodów Tokio, jako dyscyplina pokazowa. Zwycięzcy nie otrzymują wtedy medali olimpijskich ani nie są wliczani do klasyfikacji medalowej. Jest to natomiast ogromna reklama, okazja do pokazania się oraz spory krok naprzód, aby w przyszłości na stałe wpisać się na listę sportów olimpijskich. Na pewno Japonia uczyni wszystko co w ich mocy, aby lacrosse został dyscypliną pokazową w 2020. W ich kraju jest on bardzo popularny, a na co dzień trenuje go blisko 20 tyś osób.  Nie jest to jeszcze nic pewnego, bo lista sportów aspirujących do tego miana nie jest krótka. Jednak od 1948 jeszcze nigdy dotąd nie było to aż tak bliskie. Decyzję poznamy dopiero w sierpniu przyszłego roku.

Sen, który spełni się w 2024?

Dyrektor międzynarodowej federacji lacrosse do spraw rozwoju Tom Hayes potwierdza, że istotnym celem organizacji jest powrót lacrosse’a w 2024 na Igrzyska Olimpijskie. W poprzednich latach poczynionych zostało kilka milowych kroków, co daje nadzieję, że projekt nie będzie tylko i wyłącznie mrzonką. Na przestrzeni ostatnich czterech lat lacrosse został przyjęty w swoje szeregi przez dwie główne międzynarodowe federacje sportowe – SportAccord oraz International World Games Association (IWGA). Jednym z tego efektów jest obecność lacrosse na imprezie The World Games 2017 we Wrocławiu. Kolejnym ważnym czynnikiem niezbędnym do pojawienia się na Igrzyskach jest zrzeszenie się w międzynarodowej federacji lacrosse ponad 50 członków z minimum 3 kontynentów. Z każdym miesiącem coraz więcej sławnych osób popiera ideę pojawienia się lacrosse’a podczas Igrzysk. Chyba jej najpopularniejszym zwolennikiem jest Jim Brown. Uważanynie tylko za jednego z najlepszych futbolistów w historii rozgrywek NFL, ale także za jednego z lepszych graczy lacrosse na świecie. Amerykańskiej publiczności znany jest także, jako aktor drugoplanowy filmów z poprzedniego wieku. Warto na koniec przypomnieć, że lacrosse ma przeszłość Olimpijską, na co Międzynarodowy Komitet także bardzo zwraca uwagę przy weryfikowaniu zgłoszeń.

A wy, nasi czytelnicy jak uważacie, czy lacrosse ma szansę pojawić się w programie Igrzysk Olimpijskich? Cieszyłby się on na tyle dużą popularnością, aby pozostać tam na stałe? Hayes twierdzi, że do 2024 roku FIL liczyć będzie ponad 100 zrzeszonych członków z całego świata. Czy nie są to zbyt optymistyczne wyliczenia? Nie da się ukryć, że jest to ambitny plan jak na zaledwie 8 lat.

Źródło: ZakrzywionyKij.pl
Photo by HereStanding/CC Flickr.com