New Years Cup: Budapeszt prawie zdobyty!

W drugi weekend stycznia, stolica Węgier gościła kilkanaście drużyn z Europy, które stawiły się w Budapeszcie w ramach turnieju Budapest New Years Cup 2016. Nie mogło tam oczywiście zabraknąć zespołów z Polski, które wróciły do kraju z medalami!

Pośród dziewięciu męskich ekip, znalazło się miejsce dla naszego mix-teamu, którego nazwa mówi wiele – Cebulax. Zespół był prawdziwym mixem, gdyż w jego barwach zagrali przedstawiciele czterech klubów – Kraków Kings, Gromu Warszawa, Kosynierów Wrocław oraz AZS Legionu Katowice.

Skład Cebulax: Michał Tomczyk (Kraków Kings), Krzysztof Burzyński (AZS Legion Katowice), Pawel Kowal (Kosynierzy Wrocław), Daniel Węgrzyk (AZS Legion Katowice), Bartosz Kajor (Kosynierzy Wrocław), Radosław Tyczyński (Kraków Kings), Richard Bos, Mateusz Wróbel (Kraków Kings), Jakub Zajdel (Kraków Kings), Jan Rydzak (Kosynierzy Wrocław), Tom Carver (Grom Warszawa), Karol Joachim Pernal (Grom Warszawa), Dawid Wójcik (AZS Legion Katowice), Jędrzej Madej (AZS Legion Katowice), Tomasz Serwatka (Kraków Kings), Patryk Piękoś (Kraków Kings), Mikołaj Buszko (Kraków Kings).

Panowie zmagania rozpoczęli już w piątek, remisując swój pierwszy mecz ze szwajcarskim Toblerone 5:5. Chwilę później, doszło do arcyciekawego pojedynku z łotewską Mitavą, który Cebulaxi wygrali 5:3. Takie rezultaty oznaczały, iż w swojej grupie zajęli pierwsze miejsce i byli rozstawieni przy tworzeniu kolejnej drabinki turniejowej.

Sobotnie rozgrywki to mecz o 9:00 z gospodarzami turnieju, Budapest Blax. Tutaj prawdziwy popis dał człowiek, który dołączył do drużyny dopiero tego dnia – Tom Carver, kończąc spotkanie z dorobkiem czterech bramek. Po nerwowej końcówce, pojedynek zakończył się zwycięstwem polskiej ekipy 6:5 (Carver x4, Rydzak i Piękoś). Popołudniowe zmagania przyniosły kolejne zwycięstwo Cebulax – tym razem panom udało się ograć 8:6 niepokonanych do tego momentu Słowaków z Tatranske Halusky (Pernal x3, Carver x2, Serwatka, Rydzak i Bos).

Taki rezultat dał Polakom udział w półfinale, gdzie z powodu dziwnych zbiegów okoliczności, ponownie spotkali się z rywalami ze Słowacji. Pojedynek był bardzo zacięty do ostatniego gwizdka, lecz pomimo ogromnych starań Cebulax, zakończył się pierwszą porażką 4:5 (Rydzak x2, Zajdel i Carver), co oznaczało, iż chwilę później mieli zagrać w meczu o trzecie miejsce.

Mocno zdeterminowani, aby wywieźć ze stolicy Węgier medal, Cebulax nie dali w pojedynku o brąz żadnych szans Toblerone, rozbijając ich aż 7:1 (Pernal x2, Carver x2, Serwatka x 2 i Rydzak) i kończąc zmagania w turnieju na najniższym stopniu podium.

Najlepszym strzelcem drużyny okazał się Tom Carver, który zakończył New Years Cup z dorobkiem dziewięciu goli.

Wyjazd należy do jednego z najbardziej udanych w historii polskiego lacrosse. Na turnieju obfitującym w drużyny grające na dobrym poziomie udało się uplasować na trzeciej pozycji. Zauważyć trzeba, że jest to skład opierający się na zawodnikach z rożnych miast Polski i mimo wszystko udało nam się zgrać oraz stworzyć dobra atmosferę. Każdy dołożył swoje „trzy grosze”, nie brakowało emocji, tych dobrych oraz złych, wzlotów (zdecydowanie więcej) i upadków (jeden znikomy). Oby więcej takich wspólnych wyjazdów, życzę tego każdemu grającemu i chcącemu się rozwijać. Chciałbym podziękować od siebie wszystkim trzymającym kciuki oraz zawodnikom za stworzenie drużyny z charakterem czyli drużyny prawdziwej cebuli, mającej wiele warstw i czasem przysparzającej o łezkę w oku – podsumował Jan Rydzak.

Pierwszy medal żeńskiej kadry

W New Years Cup udział wzięła także żeńska reprezentacja Polski, która podczas turnieju zmierzyła się z mieszaną drużyną z Austrii – A-Team oraz gospodarzami, Budapest Blackberries.

Dziewczyny pojechały do Budapesztu w składzie: Aleksandra Żbikowska – kapitan (Poznań Hussars Ladies), Aleksandra Walczyńska (Sztorm Warszawa), Olga Skorupka (Poznań Hussars Ladies), Magdalena Milczarek (Korsarki Trójmiasto), Beata Juchniewicz (Kosynierki Wrocław), Beata Janeczko (Poznań Hussars Ladies),Klaudia Skwarska (Poznań Hussars Ladies), Alicja Ogorzałek (Sztorm Warszawa), Ilona Flisikowska (ABV Stuttgart), Małgorzata Kacperczyk (Kosynierki Wrocław), Agnieszka Kosmala (Poznań Hussars Ladies), Iga Sobolewska (Poznań Hussars Ladies), Joanna Wawrzynów (Kosynierki Wrocław), Kamila Sadowska (Kosynierki Wrocław), Kaja Białowąs (Kosynierki Wrocław), Anna Lisiecka (Poznań Hussars Ladies), Marta Neumann (Poznań Hussars Ladies), Agata Lubowiecka (Kosynierki Wroclaw).

Żeńska kadra turniej rozpoczęła w sobotę, spotkaniem z Austriaczkami. Niestety w pierwszym meczu dziewczyny musiały przełknąć gorycz porażki, gdyż pojedynek zakończył się wygraną rywalek 7:3 (Walczyńska, Skwarska i Skorupka). Chwilę później, panie udanie zrehabilitowały się za wcześniejsze wydarzenia, pokonując Blackberries 5:3 (Walczyńska x3, Juchniewicz, Skorupka).

Niedziela przyniosła podobne rozstrzygnięcia jak dzień wcześniejszy – porażka z A-Team 3:5 (Skwarska i Walczyńska x2) oraz zwycięstwo z Budapesztem 4:3 (Skwarska, Ogorzałek, Skorupka x2). Takie wyniki oznaczały jedno – dziewczyny wracają do kraju ze srebrnymi medalami. Było to historyczne wydarzenia, gdyż nie tylko żeńska reprezentacja zaliczyła swój pierwszy międzynarodowy turniej, ale także zaliczyła pierwszą wygraną i zdobyła pierwszy medal.

Warto dodać, że w zespole A-Team wystąpiły trzy zawodniczki z Polski: Patrycja Malmon, Katarzyna Łągiewka oraz Katarzyna Czarnecka.

Najlepszą strzelczynią okazała się Aleksandra Walczyńska, która zakończyła New Years Cup z sześcioma bramkami.

Uważam, że jak na pierwszy występ nasza drużyna pokazała się z całkiem dobrej strony. Widać było, że każda z dziewczyn dała z siebie 100%. Zarówno na boisku, jak i poza nim panowała pozytywna atmosfera, a niepowodzenia tylko motywowały do jeszcze lepszej gry. Jednak pomimo umiejętności indywidualnych zawodniczek dopiero poznajemy się jako drużyna, co moim zdaniem mogło zaważyć na wynikach rozegranych przez nas spotkań. Turnieje takie jak New Year’s Cup tworzą dla nas doskonałą okazję do wspólnego treningu ukazując zarówno nasze mocne, jak i słabe strony. Następnym razem może być już tylko lepiej. Poza tym uważam, iż był to super weekend spędzony w naszym małym lacrossowym gronie i już się nie mogę doczekać następnych spotkań! – komentowała chwilę po turnieju Aleksandra Walczyńska.

Obu drużynom serdecznie gratulujemy wspaniałego rozpoczęcia roku 2016. 

Tak trzymać!

Źródło: Fanpage żeńskiej reprezentacji Polski, fanpage Lacrosse Polska oraz źródła własne.
Photo by Oskar Polak Sniperpix