New York Lizards mistrzami MLL 2015!

Finał mistrzostw Major League Lacrosse 2015 przekroczył wszelkie oczekiwania, nie tylko blisko 9000 kibiców, którzy zjawili się na stadionie Fifth Bank, ale także wszystkich fanów na całym świecie. Po niesamowitym pojedynku, New York Lizards pokonali Rocherster Rattlers 15:12 i zapewnili sobie pierwszy tytuł mistrzowski od 2003 roku, kiedy to występowali w rozgrywkach pod nazwą Long Island Lizards.

Lizards pokonali Rattlers dwukrotnie w sezonie zasadniczym, jednakże obie ekipy doskonale wiedziały, że tak naprawdę, tylko ten ostatni wynik będzie mieć znaczenie.

Pierwsi uderzyli zawodnicy Rochester za sprawą Kyle’a Denoffa, w którego ślady chwilę później poszedł Jordan Wolf. Lizards nie umieli pokonać bramkarza przez sporą część pierwszej kwarty, dopiero na osiem minut przed jej końcem, Ned Crotty wpisał się na listę strzelców. Rattlers uderzyli jednak w tym momencie ze zdwojoną siłą i pierwsza kwarta zakończyła się ich wysokim prowadzeniem 6:2.

Greg Gurenlian wygrał wznowienie i druga kwarta rozpoczęła się od bramki Matta Gibsona dla New York Lizards. Ponownie szybko przyszła odpowiedź rywali, którzy za sprawą trafienia Dave’a Lawsona wyszli na prowadzenie 7:3. W tym momencie nastąpiło przebudzenie popularnych „Jaszczurów”, którzy w krótkim odstępie czasu zdobyli cztery gole. Stało się to za sprawą Tommy’egp Paleseka, JoJo Marasco oraz Roba Pannella (dwie bramki). Na tablicy wyników pojawiło się 7:7. Pierwsza połowa zakończyła się jednak wygraną Rocherster, gdyż w samej końcówce do siatki rywala trafił Jack Near, wyprowadzając tym samym swoją drużynę na prowadzenie 8:7.

Trzecia kwarta to ponownie wygrany faceoff przez Grega Gurenliana, który zakończył udane wznowienie bezpośrednim trafieniem na bramkę. Znów był remis, tym razem 8:8. Zgodnie ze wcześniejszym scenariuszem, odpowiedź przyszła bardzo szybko – Mark Matthews zdobył dwa gole, zapisując tym samym na swoim koncie hattricka. Chwilę później Kyle Denhoff dorzucił swoje drugie trafienie w meczu i powiększył prowadzenie Rochester do trzech bramek. Kibice jednak nie mogli narzekać na brak emocji, gdyż Lizards zdążyli jeszcze przebudzić się przed końcem kwarty i głównie za sprawą Matta Gibsona udało im się doprowadzić do remisu (11:11) przed końcowym gwizdkiem.

Ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się od bramki Jordan Wolfa, który tym samym wyprowadził Rattlers na prowadzenie 12:11. Oczywiście, „Jaszczury” nie pozostawały dłużne. Rob Pannell skompletował kolejnym trafieniem swojego hattricka i znów mieliśmy remis – 12 do 12!

Kiedy na zegarze pozostało 11:08 minuty do końca, Lizards po raz pierwszy w meczu objęli prowadzenie. Mike Stone ustanowił tym samym wynik na 13:12. Bramkarz Rochester, John Galloway dwoił się i troił, jednak przy uderzeniach Tommy’ego Palesaka oraz Paula Rabila był bez szans. Dzięki tym bramkom, New York Lizards mieli trzy bramki przewagi i wynik 15:12. Przez ostatnią minutę gry udało im się utrzymać przy piłce i wszystko było jasne – tytuł po 12 latach wraca do „Jaszczurów”! Nagrodę „Coca-Cola Player of the Game” za swój występ zgarnął Paul Rabil.

Źródło: majorleaguelacrosse.com
Photo by: majorleaguelacrosse.com