Wesoły lacrosse podbija Niemcy

WW pierwszy weekend marca w niemieckim Münster odbyła się kolejna edycja turnieju Mohawks March Madness, gdzie zaprezentował się mixteam z Polski – Cebulax oraz żeńska reprezentacja Polski. Jak poszło naszym drużynom?

Przed męską i żeńską ekipą podczas tego wydarzenia zostały postawione zupełnie inne cele – panowie pojechali do Niemiec jako słynni Cebulax, którzy zadają kłam wszystkim wyobrażeniom o zespole lacrosse, łamiąc wszelkie stereotypy, bawiąc się przy tym wybornie i co najważniejsze, zdobywając miejsca na podium – nie inaczej było tym razem. Dla naszych pań natomiast, była to ostatnia okazja, żeby pokazać się sztabowi trenerskiemu, który w oparciu o dwuletnie obserwacje, wybierze w najbliższych dniach skład na The World Games 2017 – jak widać, cel wyjazdu dość poważny, więc i podejście drużyny nieco inne.

CEBULAX – POLICZEK DLA POWAŻNEGO LACROSSE’A

Panowie, dla których był to już trzeci turniej pod banderą ze świnią guźcem w logo, pojechali do Niemiec w następującym składzie:

Krzysztof Burzyński (B), Bartosz Szyszkowski, Adam Tymorek, Kamil Drab, Łukasz Wykręt, Jędrzej Madej, Dawid Wójcik, Jan Rydzak, Antoni Saturny, Luke Stypulkowski, Jakub Stanek, Kacper Jankowski, Błażej Rokicki, Ryszard Matkowski, Kajetan Statkiewicz, Maurycy Mierkiewicz, Jannik Jauch oraz Przemysław Tabor.

W kadrze znalazło się więc siedmiu zawodników Kosynierów Wrocław, pięciu AZS Legion Katowice, trzech Poznań Hussars oraz jednym przedstawicielu Kraków Kings, jednak najliczniejszą grupą byli pomocnicy.

W pierwszym dniu zmagań, Cebulax zaliczyli hattrick, zgarniając każdy możliwy rezultat. Najpierw po wspaniałej pogoni od stanu 1:5 i 2:6, doprowadzili do remisu z gospodarzami, Münster Mohawks; później po wspaniałej grze defensywy i bramkarza Krzysztofa Burzyńskiego postawili się liderowi ligi szwajcarskiej, Wettingen Wild, wygrywając spotkanie 6:4, aby na koniec dnia, przegrać ze sztucznym oświetleniem, samym sobą oraz Vienna Monarchs 4:7. Taki rozwój wydarzeń, a także wyniki innych spotkań, sprawiły, iż w niedzielę przeciwko Graz Gladiadors, polski zespół grał o finał rozgrywek.

Pomimo zmian w rozpisce i oczekiwaniu na swój mecz kolejne dwie godziny, Polacy wyszli na ten pojedynek mocno zmobilizowani, rozprawiając się z rywalem aż 10:4. Oznaczało to, że za chwilę zagrają ponownie z austriacką ekipą, tym razem o złoty medal turnieju. Niestety, w tym spotkaniu także lepsi okazali się gracze z Wiednia, nie pozostawiając złudzeń, komu należy się triumf w tym turnieju – 8:3 to końcowy wynik tej potyczki, jednak myliłby się kto mówiąc, że drugie miejsce jest fatalne – spoglądając na zespół Cebulaxów można odnieść wrażenie, iż z każdym kolejnym meczem, policzkują oni poważne oblicze lacrosse’a, pokazując, iż uprawiając ten sport można przede wszystkim dobrze się bawić, wygrywać spotkania i przywozić do kraju medale, dyplomy lub znaczniki pachnące szampanem po zwycięstwie rywali…

Münster Mohawks – Cebulax 6:6
(Jakub Stanek x2, Luke Stypulkowski x1, Jan Rydzak x1, Kajetan Statkiewicz x1, Maurycy Mierkiewicz x1)

Wettingen Wild – Cebulax 4:6
(Błażej Rokicki x1, Antoni Saturny x1, Jan Rydzak x1, Maurycy Mierkiewicz x1, Kacper Jankowski x1, Ryszard Matkowski x1)

Cebulax – Vienna Monarchs 4:7
(Kacper Jankowski x2, Ryszard Matkowski x1, Jan Rydzak x1)

Graz Gladiators – Cebulax 4:10
(Ryszard Matkowski x3, Jakub Stanek x2, Maurycy Mierkiewicz x2, Błażej Rokicki x1, Luke Stypulkiwski x1, #14 Krzysztof Burzyński [choć nie przypominamy sobie jego gola] x1)

FINAŁ
Vienna Monarchs – Cebulax 8:3
(Jannik Jauch x1, Ryszard Matkowski x1, Błażej Rokicki x1)

Ostatecznie Polacy zajęli drugiej miejsce w turnieju z bilansem bramkowym 29:29. Najlepszym strzelcem polskiej drużyny Ryszard Matkowski, który zaaplikował rywalom aż 6 bramek.

Dobra lekcja lacrosse’a dla żeńskiej kadry

Już podczas pierwszego spotkania żeńskiej drużyny było jasne, iż do Münster przyjechały one głównie po boiskowe doświadczenie, lepsze zgranie i kolejne cenne wskazówki od sztabu trenerskiego, który miał okazję sprawdzić, jak ćwiczone na zgrupowaniach schematy, sprawdzają się w starciu z rywalem – a ten był naprawdę wymagający.

Kadra do Niemiec pojechała w następującym składzie:
Neumann Marta (B); Majewska Paulina (B); Foryta Katarzyna; Lisiecka Anna; Łągiewka Katarzyna; Sadowska Kamila; Białowąs Kaja; Zielewicz Marianna; Skorupka Olga; Czarnota Karolina; Kosmala Agnieszka; Ogorzałek Alicja; Skwarska Klaudia Czarnecka Katarzyna; Żbikowska Aleksandra; Walczyńska Aleksandra; Juchniewicz Beata; Kacperczyk Małgorzata; Wawrzynów Joanna; Flisikowska Ilona.

Na dzień dobry reprezentantki Polski trafiły na zespół LCC Radotin, którego nie trzeba przedstawiać chyba nikomu – niezwykle doświadczona drużyna to prawdziwa potęga i uosobienie czeskiego lacrosse’a. Zmęczona kilkunastogodzinną podróżą kadrowiczki musiały uznać wyższość swoich rywalek, które nie pozostawiły wątpliwości, kto podczas tego meczu jest stroną dominującą. Drugie spotkanie w wykonaniu kadry wypadło już o wiele lepiej – odpowiednia rozgrzewka, instrukcje trenerów i lepsze zgranie sprawiły, iż momentami dziewczyny z reprezentacji Polski wyglądały bardzo dobrze na tle zgranych przeciwniczek z Hamburga – niestety i tutaj trzeba było przełknąć gorycz porażki – 14:4. Na zakończenie dnia został pojedynek z ekipą z Berlina, który padł łupem naszego zespołu – można się pokusić o stwierdzenie, iż PWNT to drużyna stricte turniejowa, rozkręcająca się wraz z trwaniem rozgrywek – bramki Kosmali, Skwarskiej, Kacperczyk, Wawrzynów oraz Flisikowskiej sprawiły, iż do hotelu dziewczyny wracały w lepszych nastrojach, gdyż udało się pokonać Victorię Berlin 10:4.

Niedziela rozpoczęła się od wymagającego pojedynku ze szwajcarską ekipą i sprawy wyniku pozostawały otwarte do ostatnich minut – dopiero przed samym końcem spotkania, rywalki zdołały pokonać naszą bramkarkę i wywalczyć zwycięstwo 5:4. Oznaczało to, iż w ostatnim meczu turnieju, nasza reprezentacja powalczy z gospodarzami rozgrywek o czwartą pozycję.

Do tego meczu nasza drużyna podeszła zupełnie inaczej – odpowiednio przygotowane i nastawione dziewczyny nie pozostawiły złudzeń przeciwnikowi, prezentując swój lacrosse i schodząc z boiska z wynikiem 6:0 na swoją korzyść. Ostatecznie, kadra Polski zajęła czwarte miejsce, wracając do kraju bogatsza w niezwykle cenne doświadczenie turniejowe i rozwiewając trenerom wszelkie wątpliwości odnośnie składu na The World Games 2017.

PWNT – LCC Radotin 4:18
(Olga Skorupka x1, Katarzyna Czarnecka x1, Aleksandra Walczyńska x2)

PWNT – HTHC Hamburg Warriors 4:14
(Ilona Flisikowska x3, Olga Skorupka x1)

Victoria Lacrosse – PWNT 4:10
(Ilona Flisikowska x1, Joanna Wawrzynów x1, Małgorzata Kacperczyk x2, Klaudia Skwarska x3, Agnieszka Kosmala x3)

Wettingen Wild – PWNT 5:4
(Aleksandra Walczyńska x2, Karolina Czarnota x1, Małgorzata Kacperczyk x1)

PWNT – Münster Mohawks 6:0
(Aleksandra Walczyńska x2, Agnieszka Kosmala x1, Karolina Czarnota x1, Aleksandra Żbikowska x1, Ilona Flisikowska x1)

Ostatecznie Polski zajęły czwarte miejsce w turnieju z bilansem bramkowym 27:41. Najlepszym strzelcem polskiej drużyny została Aleksandra Walczyńska, który zaaplikował rywalom aż 6 bramek.

Źródło: ZakrzywionyKij
Photo by Shutterlax.com